Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Blues #55 - Bluesowy ton delikatnie łkającej gitary

Blues #55 - Bluesowy ton delikatnie łkającej gitary

"Blues"

Katarzyna Maliszewska

Istnieją zespoły, o których możemy powiedzieć: "to już klasyka". Zespoły, które swoimi dokonaniami zrewolucjonizowały całą muzykę rozrywkową, a których twórczość powraca lub zostaje na nowo odkrywana przez pokolenia.

Jednym z nich jest niewątpliwie grupa The Quarry Men powstała w 1957 roku. Pewnie zastanawiasz się, co to za znany zespół, którego nazwa nic mi nie mówi. A jeśli napiszę, że pod hasłem tym kryje się grupa The Beatles...?

George Harrison był jednym z członków The Beatles, który obok Johna Lennona oraz Paula McCartneya również komponował utwory. Napisałam "obok", gdyż według wielu opinii był muzykiem ukrywającym się w cieniu kolegów z zespołu. George był gitarzystą, który wówczas jako jeden z nielicznych potrafił łączyć muzykę country z bluesem. I choć nie jest to gitarzysta kojarzony z nurtem bluesowym, to właśnie jego twórczość zainspirowała mnie do napisania tego odcinka warsztatu.

Skomponował on m.in. utwór, który znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych piosenek gitarowych według magazynu "Rolling Stone". Ponadto kompozycja ta doczekała się co najmniej kilku doskonałych interpretacji w wykonaniu takich gigantów gitary, jak: Steve Lukather, Jeff Halley, Vinnie Moore oraz Paul Gilbert. Do grupy wymienionych przed chwilą gitarzystów należy dołączyć także Erica Claptona, który - zaproszony przez Georga Harrisona - zagrał gościnnie na krążku "White Album" utwór, o którym mowa. A mam na myśli kompozycję "While My Guitar Gently Weeps", której muzyczna kolorystyka jest tematem przewodnim poniższych przykładów. Przejdźmy zatem do warsztatu.

Często spotykam się ze stwierdzeniem "umiem już pentatoniki". Mało tego, po pewnym czasie palce już tak są przyzwyczajone do palety kolorów skali pentatonicznej, że grają "na pamięć" i przestaje pracować "ucho". Jak można temu zaradzić? Jednym ze sposobów jest granie różnych melodii ze słuchu oraz ograniczenie sześciu strun do jednej. Spójrz na PRZYKŁAD 1.



Składa się z 16 taktów. Jeśli przyjrzysz się dźwiękom (patrz zapis nutowy) zilustrowanym w tym przykładzie, zauważysz, że można go "muzycznie" podzielić na dwie frazy 8-taktowe. W każdej z nich wartości rytmiczne nut są rozmieszczone w ten sam sposób, różnią się natomiast ich wysokością. Wszystkie dźwięki pierwszych 8 taktów są zagrane na jednej strunie (g3) oraz tworzą melodię tematu muzycznego "While My Guitar Gently Weeps". W drugiej części melodia przytoczonego tematu się nie zmienia, zauważ jednak, że zagrana jest oktawę wyżej względem pierwszych ośmiu taktów oraz to, że również wykonujemy ją tylko na jednej strunie. Tym razem jest to b2/h2. W zapisie nutowym oraz w dołączonym do przykładu nagraniu zagrałam ten temat "bez emocji". Przyznam, że nie było to łatwe, jednak zabieg ten uczyniłam celowo. Harmonia czy raczej nastrój, jaki wprowadza występująca tutaj progresja akordów, wymusza wręcz na grającym chęć ubarwienia granej melodii poprzez zabiegi artykulacyjne, takie jak bending (podciąg) czy glissando (slide). Po zapoznaniu się z muzyczną frazą tematu "While My Guitar Gently Weeps" spróbuj zastosować tutaj znane Ci elementy gitarowego rzemiosła (podciąg, gliss, hammer-on, pull-off) według własnego uznania. Dwie uwagi: 1. Najpierw zagraj pojedyncze dźwięki, nie wnosząc do gry nic ponadto. Dopiero w następnej kolejności wprowadzaj zabiegi artykulacyjne; 2. Graj wyłącznie na jednej strunie. Skup się na melodii, artykulacji, ale również na tym, jak ją czujesz. Zauważ, jak bardzo zmienia się muzyczna wypowiedź, gdy skoncentrujesz się na sposobie wydobywania dźwięków, nie zaś na konkretnej skali czy sposobie ułożenia palców. Jeśli melodię chcesz zagrać na jednej strunie, rozwijasz słuch, gdyż poszukując właściwych dla niej dźwięków, skupiasz się na słuchaniu. Drugą istotną sprawą jest rozwijanie przy tej okazji umiejętności artykulacyjnych oraz sposobu ich zastosowania. Chcąc zagrać melodię na jednej strunie w interesujący brzmieniowo i artykulacyjnie sposób, zaczynasz kombinować. A więc się rozwijasz. Próbujesz różnych rozwiązań i słuchasz efektów. A palce? Nie grają na pamięć.

Przejdźmy do PRZYKŁADU 2.



To nic innego jak zagranie w oparciu o melodię czegoś więcej. Jest to nieskomplikowana improwizacja na zadany temat. Jak ułożona? Najpierw zanuciłam do akompaniamentu melodię, którą chciałam zagrać. W następnej kolejności odnalazłam właściwe dla niej dźwięki. Co dalej? Rozmieściłam je na gryfie w sposób analogiczny do dźwięków rozmieszczonych w poprzednim przykładzie. Mamy do czynienia z dwiema 8-taktowymi frazami. Każdą z nich minimalnie zróżnicowałam pod względem rytmu oraz wysokości granych dźwięków. Zastosowałam elementy artykulacyjne, tj. pull-off, podciąg oraz gliss. Zwróć uwagę, w jaki sposób zabiegi te wpływają na zmiany pozycji granych w danej chwili dźwięków. Dopiero na samym końcu zadaję sobie pytanie: jakiej palety kolorów użyłam i jaką skalę namalowałam na gryfie? Oczywiście pentatonikę ubarwioną czasem innymi kolorami. Pozostaje zapytać: czy gdybym rozpoczęła improwizację, mając w głowie myśl "pentatonika" oraz jej obraz na gryfie, moja improwizacja różniłaby się czymkolwiek od innych, wyuczonych w palcach "schematów", granych do tej pory? Ćwiczenie skal jest sprawą bardzo ważną dla warsztatu, dla znajomości ich charakterystycznego brzmienia. Nie ma nic złego w nauczeniu się i powielaniu riffów, które nam się podobają. Co więcej, jest to nawet wskazane. Rozwijamy się jednak wówczas, gdy gramy coś, czego nie umiemy, co nam nie wychodzi lub gdy poszukujemy sposobów na zagranie czegoś "po naszemu". Toteż równie ważne jest granie "nie na pamięć". Mam na myśli granie ze słuchaniem samego siebie oraz ocenę, czy to nam się podoba.

Podsumowując - zachęcam do grania na jednej strunie. W następnym odcinku przedstawię kolejną sylwetkę i poruszymy zagadnienie improwizacji w bluesie z innej nieco strony. Zapraszam do lektury.