Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #56 - POT, czyli Pentatoniczny Obóz Treningowy, cz.2

Funky #56 - POT, czyli Pentatoniczny Obóz Treningowy, cz.2

"Funky"

Krzysztof Inglik

W poprzednim miesiącu rozpoczęliśmy pentatoniczny trening, którego drugą odsłonę trzymacie właśnie przed własnym nosem.

Zaproponowane tam wprawki miały na celu wbicie wprost w atomy naszego DNA wszystkich pięciu pentatonicznych boksów. W tym miesiącu utrwalimy ten materiał poprzez ćwiczenia na orientację w terenie. Czasami ludzie zastanawiają się, czy ćwiczyć grę na instrumencie, czy po prostu grać. Czy samo ćwiczenie to już gra, czy wszystko, co zagramy na gitarze jest również ćwiczeniem? Czy ćwiczenie wprawek niszczy spontaniczność i sprawia, że nasza muzyka staje się mechaniczna? Można się o to spierać, ale można też posłuchać słów gitarzysty tak luzackiego, a jednocześnie kreatywnego, jak John Frusciante z Red Hot Chili Peppers, który powiedział tak: "Gdy miałem 12 lat, bardzo chciałem zostać gitarzystą i praktycznie cały czas ćwiczyłem. Nie rozważałem innych możliwości, postawiłem wszystko na jedną kartę". Starsi stażem muzycy doskonale wiedzą, że nie jest problemem osiągnięcie wysokiej sprawności technicznej czy też opanowanie kilku opasłych ksiąg z teorią muzyki. Prawdziwą sztuką jest tworzenie muzyki, w której warsztat będzie transparentny, nieodczuwalny dla słuchacza, i nie będzie w kompozycjach grał pierwszych skrzypiec.

Przypomnijmy sobie, że każdy z przykładów w lipcowych warsztatach "Funky" oparty był na jednym boksie (opalcowaniu) pentatoniki. Boks ten w zależności od tonacji przewijających się w tle - Gm, Bbm, Dm i Fm - przesuwany był w odpowiednie miejsca na gryfie. Tym razem zrobimy inaczej. Będziemy się trzymać możliwie blisko jednej pozycji, zmieniając odpowiednio do tonacji boksy skal. Z powodu dużej ilości materiału nutowego, jaki trzeba by było rozpisać na potrzeby tej lekcji, zmuszony jestem do ograniczenia zapisu do pierwszych trzech pozycji. Resztę musicie rozpisać własnoręcznie. Zaręczam jednak, że warto. Ci z Was, którzy ćwiczyli sumiennie poprzednie wprawki, po tym odcinku warsztatu "Funky" poczują znaczną poprawę orientacji na gryfie. Trzeba bezwzględnie pamiętać o punktach orientacyjnych w każdym opalcowaniu, którymi są prymki skal/akordów, a każdy przykład ćwiczyć sumiennie i z głową, jakby od tego miało zależeć Wasze życie. Jak powiedział kiedyś Piotr Radecki (Kat i Roman Kostrzewski): "Najważniejsze jest ćwiczenie w mądry sposób - można grać przez pięć godzin dziennie i nie zrobić żadnych postępów, a można grać tylko po trzy godziny i dojść do świetnych rezultatów". My zdecydowanie chcemy osiągnąć świetne rezultaty, prawda?



PRZYKŁAD 1 zaczynamy od podstawowego opalcowania pentatoniki, tego właśnie, które znają wszyscy bez względu na stopień zaawansowania w grze na gitarze. Tonacja G moll, trzecia pozycja na gryfie, palce 1-2-3-4 kolejno ułożone (a raczej "przyporządkowane") od III do VI progu. Schodzimy w dół od najwyższej nuty w boksie (VI próg na pierwszej strunie) do najniższej (III próg na szóstej strunie). Początkowym punktem orientacyjnym jest tonika "G" leżąca na III progu pierwszej struny. Następna w kolejce jest tonacja Bb moll. Startujemy dokładnie z tego samego miejsca, które w dodatku jest naszym punktem orientacyjnym - VI próg na pierwszej strunie to przecież pryma akordu Bbm. Schodzimy do najniższego dźwięku położonego na IV progu szóstej struny. Kolejna tonacja to D moll. Zaczynamy od V progu pierwszej struny, widząc jednocześnie punkt orientacyjny (prymkę) leżący kwintę czystą niżej na III progu drugiej struny. Trzymając się układu dwóch dźwięków na każdej strunie, na trzeciej po raz pierwszy będziemy zmuszeni przesunąć palce z naszej czteroprogowej strefy, ponieważ trzeba sięgnąć dźwięku "A". Ale można tu po prostu zastosować rozciągnięcie pomiędzy palcami 1-3 i sięgnąć tej nuty pierwszym palcem albo rozciągnięcie pomiędzy palcami 3-4 i przerzucić dźwięk "A" na czwartą strunę. Dalej schodzimy w dół aż do dźwięku "G" położonego na III progu szóstej struny. Ostatnią tonacją jest F moll. Startujemy z VI progu pierwszej struny, mając w wyobraźni punkt orientacyjny, którym jest dźwięk "F" położony pod czwartym palcem na VI progu drugiej struny.



PRZYKŁAD 2 bazuje na V i VI pozycji. Niestety nie zawsze da się trzymać na sztywno wyznaczonego zakresu progów, ale nie o to chodzi. Naszym celem jest szybka orientacja na gryfie w dowolnej pozycji. Zaczynamy jak zwykle od tonacji G moll, wykorzystując boks pentatoniki wykorzystany w przykładzie 1 przy tonacji F moll. Ćwiczenie tych kolejnych układów może być mozolne, ale naszym celem jest ugruntowanie podstaw, a jak mawiał Piotr "Dziki" Chancewicz: "Bez podstaw nic nie zrobisz. Podstawy zdobywasz tylko i wyłącznie ćwicząc. I niestety jesteś skazany na samego siebie, bo nikt tego za ciebie nie zrobi". Święte słowa - w warsztatach tych mógłbym Wam podać nawet receptę na wieczność, ale to do Was należy odnalezienie składników oraz ich zmieszanie. A kiedy już "zmieszacie" przykład 2, przejdziemy do kolejnej pozycji na gryfie.



PRZYKŁAD 3 położony jest w okolicach VII i VIII pozycji. W pierwszej z tonacji - G moll - wykorzystujemy boks użyty wcześniej przy tonacji F moll. Łatwo więc zauważyć zależność - ostatnie opalcowanie w niższej pozycji skali pentatonicznej będzie pierwszym opalcowaniem pozycji wyższej. Jak już wspominałem, rozpisane są tu w nutach trzy z pięciu wprawek. Dwie pozostałe musicie sobie rozpisać samodzielnie w ramach pracy domowej (o ile ktoś w wakacje siedzi w domu). Tak jak poprzednio, po opanowaniu tych ćwiczeń proponuję pobawić się ich wariantami:

Zejście po skali od najwyższej nuty w boksie do najniższej (to właśnie ćwiczenie jest rozpisane w nutach).

Wejście po skali od nuty najniższej do najwyższej.

Zejście po skali w jednej tonacji i wejście po niej w kolejnej - Gm w dół, Bbm w górę, Dm w dół i Fm w górę, a potem odwrotnie - Gm w górę, Bbm w dół, Dm w górę i Fm w dół.

A kiedy już zmęczycie się porządnie ćwiczeniem, a na Waszych skroniach pojawi się POT, porzućcie nasz Pentatoniczny Obóz Treningowy i pograjcie jeszcze przez jakiś czas to, co naprawdę lubicie, bo to nie o same suche umiejętności chodzi tak naprawdę w muzyce, tak jak nie o pędzel chodzi w malarstwie i nie o dłuto w rzeźbiarstwie. Na koniec zacytuję słowa wielkiego jazzmana, Larry’ego Carltona: "Ćwiczcie dużo, bo tylko wtedy będziecie coraz lepsi, ale jednocześnie grajcie to, co sprawia wam autentyczną przyjemność. Jeśli gracie tylko po to, żeby zrobić na kimś wrażenie i popisać się umiejętnościami - to nie jest to dobra droga". Amen.