Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Jazz #56 - Opisywanie dźwięków akordowych, cz.2

Jazz #56 - Opisywanie dźwięków akordowych, cz.2

"Jazz"

Piotr Lemański

Jak wspomniałem miesiąc temu, podstawową umiejętnością, jaką musi nabyć każdy szanujący się gitarzysta, jest świadome granie poszczególnych składników wybranego akordu.

Stanowią one podstawowy szkielet większości nie tylko jazzowych fraz i - prawdę powiedziawszy - nie wyobrażam sobie możliwości swobodnego poruszania się w gąszczu skomplikowanej harmonii jazzowych standardów bez ich gruntownego opanowania. Przedstawione w poprzednim workshopie przykłady stanowią oczywiście tylko cząstkę wszelkiego rodzaju zagrywek i progresji opartych właśnie na wspomnianych składnikach akordów. Ażeby jednak samemu tworzyć kolejne, proponuję przerobić kilka ćwiczeń, które stanowić będą podstawową bazę do budowania już własnych, dobrze osadzonych w harmonii fraz.

Pierwszym krokiem jest oczywiście świadome ogranie (najlepiej przez dwie oktawy i w kilku pozycjach) najczęściej spotykanych w muzyce jazzowej czterodźwięków: majorowego, dominantowo-septymowego, molowego (z septymą małą), półzmniejszonego i zmniejszonego (PRZYKŁAD 1).

Ponieważ w praktyce do ogrywania akordu majorowego używa się również zagrywek opartych na zwykłym trójdźwięku durowym (o czym za chwilę), uważam, że powinniście także włączyć go (oprócz pasażu majorowego) do naszych ćwiczeń. Teraz proponuję przejść do następnego etapu, czyli podstawowych sposobów wzbogacania wyćwiczonych już wcześniej pasaży.

Na początek połączenie z dolnym półtonem (PRZYKŁAD 2) w oparciu o czterodźwięk dominantowo- -septymowy. Ćwiczenie to, jak widać, zawiera progresję w górę i w dół przez dwie oktawy. Dodatkowo zalecałbym jeszcze przegranie tego przykładu (jak i wszelkich innych) w kilku ogranych wcześniej pozycjach - zwiększy to zdecydowanie późniejszą swobodę przy poruszaniu się po gryfie. Ogrywanie każdego wariantu trzeba oczywiście, jak wspomniałem, przerobić na pozostałych, wymienionych na wstępie akordach. Myślę, że będzie to proste, ponieważ wystarczy zamienić jeden składnik: septymę, tercję czy kwintę (PRZYKŁAD 3).

Kolejny wariant to poprzedzanie poszczególnych składników akordowych dolnym półtonem (PRZYKŁAD 4).

Widać tu wyraźnie, że nieuwzględnianie septymy wielkiej (a czasem małej) jako dźwięku "ogrywanego" wpływa zdecydowanie na zwiększenie przejrzystości frazy - stąd właśnie proponowany wcześniej wariant trójdźwiękowy podczas progresji wznoszącej.

Spróbujcie dla sprawdzenia "opisać" dodatkowo septymę wielką (czyli dźwięk H), a sami przekonacie się, jaka dziwna konstrukcja w tym momencie powstanie. W takcie 3-4 mamy przykład progresji opadającej i w tym przypadku dodanie septymy małej wzbogaca wręcz melodię (a dlaczego? - o tym już za chwilę!).

PRZYKŁAD 5 oprócz dolnej sekundy (zawsze małej) zawiera jeszcze dźwięk o sekundę wyższy od akordowego. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z progresją wznoszącą, czy malejącą układ dźwięków poprzedzających kolejne składniki akordu jest następujący: dla wznoszącej - wyższy, niższy i dopiero akordowy, a dla opadającej - najpierw niższy, potem wyższy, a potem akordowy. Taki właśnie, można by rzec, odwrotny do kierunku progresji ruch pozwala na uzyskanie większego skoku interwałowego pomiędzy poszczególnymi motywami. Podobną różnicę pomiędzy taktami 1-2 i 3-4 możemy zauważyć również w przykładzie 4: początkowy, jednokierunkowy, prawie gamowy ruch melodii w progresji opadającej zmienia się w tak charakterystyczny dla muzyki jazzowej naprzemienny sposób budowania frazy - w tym przypadku z udziałem tercji i kwart.

Mam nadzieję, że tych kilka przykładów wystarczająco ilustruje ścieżki czekające na tych z Was, którzy zdecydują się na ogrywanie dźwięków akordowych. Punktem wyjściowym, jak wspomniałem, jest biegłe opanowanie wszystkich podstawowych pasaży i to (nie zapominajcie o tym!) w kilku pozycjach. Niestety nie mogę szerzej zająć się tym zagadnieniem, ponieważ, jak się zapewne domyślacie, opisanie choćby jednego przykładu we wszystkich możliwych kombinacjach na gryfie zajęłoby nam co najmniej stronę zapisu nutowego. Zadanie to spada więc na Wasze barki i myślę, że wywiążecie się z tego na piątkę. Podążając teraz każdą taką ograną ścieżką, wzbogacać będziecie swoje wyćwiczone pasaże o kolejne "opisujące" dźwięki: najpierw według przykładów 2-5, a potem układając sami kolejne warianty. Syntetycznie ujmując: każdy składnik akordu możemy poprzedzić albo jednym (o sekundę małą lub wielką, wyższym lub niższym) dźwiękiem, albo dwoma ("opisując" zarówno sekundą dolną, jak i górną), a nawet trzema (np. wyższy-niższy-wyższy-akordowy). Wykucie na blachę choćby kilku progresji spowoduje, że frazy te staną się po jakimś czasie Waszymi własnymi i bez zastanawiania się zaczniecie je z powodzeniem wplatać jako stały element improwizacji. Ponieważ temat ten zaczęliśmy już miesiąc temu, proponuję teraz wrócić do poprzedniego workshopu i inaczej już, mając ograne wszystkie te podstawowe zagrywki, popatrzeć na prezentowane tam przykłady. Zwróćcie uwagę choćby na stronę rytmiczną, a mianowicie: przesunięcie frazy nawet o ósemkę zmienia niekiedy zupełnie jej charakter i nadaje inny "kolor". Także zmiana zapisu z triolowego na ósemkowy, przy zachowaniu tej samej ilości dźwięków w poszczególnych motywach (przykład 3 z poprzedniego miesiąca), nada zupełnie inny sens wyćwiczonym progresjom. Wszystko to pozwoli Wam bardziej twórczo podejść do opisywania dźwięków akordowych, wzbogacając Waszą muzykę nie tylko o tych kilka wyćwiczonych wariantów, ale także o wiele, wiele nowych, opartych jednakże na ogranych konstrukcjach melodycznych. Doskonałym źródłem inspiracji pozostaną zawsze nagrania płytowe. Uważne, kilkakrotne przesłuchiwanie poszczególnych nagrań może stać się dla wielu z Was kopalnią pomysłów. Nieraz bowiem jedna zwykła fraza, twórczo przetworzona, może zaowocować wieloma pomysłami na ogranie jakiegoś akordu. Prawdą jest również, że jeśli już mamy coś pod palcami, to bardziej jest to zauważalne podczas słuchania nagrań i w rezultacie pozwala nam prześledzić inne sposoby zastosowania takiej czy innej poznanej i ogranej już przez nas zagrywki.