Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #57 - POT, czyli Pentatoniczny Obóz Treningowy, cz.3

Funky #57 - POT, czyli Pentatoniczny Obóz Treningowy, cz.3

"Funky"

Krzysztof Inglik

Witajcie w trzeciej części naszego Pentatonicznego Obozu Treningowego. W pierwszym odcinku przypomnieliśmy sobie pięć opalcowań pentatoniki i utrwaliliśmy je w czterech różnych tonacjach.

W części drugiej ugruntowaliśmy orientację na gryfie, wyszukując opalcowania każdej z tych tonacji leżące najbliżej siebie. W trzeciej odsłonie POT-u zajmiemy się czymś przyjemniejszym - w każdym z pięciu układów pentatoniki osadzimy jedną, konkretną frazę na nim opartą.

Zanim przejdziemy do omawiania przykładów - krótkie wyjaśnienie. W nutach na stronie obok zapisałem każdą z fraz tylko w tonacji G moll. Zgodnie z materiałem opanowanym w pierwszym odcinku Pentatonicznego Obozu Treningowego będziecie musieli przesunąć je samodzielnie do kolejnych tonacji. Zakładam, że nie będzie z tym problemu.

PRZYKŁAD 1 zbudowany jest na najpopularniejszym opalcowaniu pentatoniki molowej. Tonacja G moll, trzecia pozycja na gryfie. Fraza startuje z wysokiego "Bb", które leży na pierwszej strunie pod czwartym palcem. Zaraz potem grana jest triola szesnastkowa rozpoczynająca się kwartą z "G" na trzecim progu pierwszej struny do "D" na trzecim progu drugiej struny. Interwał ten gramy techniką rolling- -fingers, czyli przetaczając pierwszy palec ze struny pierwszej na drugą. Można oczywiście zagrać te dwie nuty osobnymi palcami, ale lepiej nie wgrywać sobie nawyków utrudniających życie. Na drugiej ćwiartce startuje z szóstego progu drugiej struny dokładnie ta sama czterodźwiękowa figura. Można w niej dostrzec podobieństwo do zagrywek stosowanych często przez Franka Gambale. Fraza kończy się dwiema sekundami ułożonymi na trzeciej i czwartej strunie. Ostatnia nuta to synkopowana pryma. Po opanowaniu całej zagrywki przetransponujcie ją do tonacji Bb moll (szósta pozycja), D moll (dziesiąta pozycja) oraz F moll (pierwsza lub trzynasta pozycja na gryfie) i spróbujcie zagrać z załączonym podkładem.

PRZYKŁAD 2 oparty jest na drugim opalcowaniu pentatoniki G moll, tym razem w pozycji piątej na gryfie. Zanim go jednak zagracie, przypomnijcie sobie proszę cały układ skali w tym miejscu podstrunnicy. Frazę zaczynamy trzecim palcem na siódmym progu czwartej struny, by zaraz potem zagrać techniką legato dźwięk położony o pół tonu wyżej. Zapewne zapytacie: zaraz, a skąd wziął się tu siódmy próg, skoro w tym boksie pentatoniki G moll na czwartej strunie używane są jedynie progi piąty i ósmy? Otóż jest to jeden z popularnych sposobów na dodanie frazie odrobiny pikanterii - zagranie przed nutą właściwą nuty położonej pół tonu niżej. Szczególnie klimatycznie wychodzą w ten sposób arpeggia molowe. Spróbujcie zagrać sobie rozłożony akord G moll w ten sposób - to oczywiście motyw często słyszany w solówkach gitarzystów z kręgów neoklasycznych, ale także gypsy jazzu, jak Biréli Lagrene czy Stochelo Rosenberg. W przykładzie 2 ozdabiamy takim półtonem jedynie pierwszą nutę, po czym przeskakujemy na dźwięk "D" na siódmym progu trzeciej struny, potem na "G" na ósmym progu struny drugiej i w końcu na ozdobioną adekwatnym półtonem tercję na strunie pierwszej (piąty i szósty próg). W zasadzie do tego momentu ograliśmy tutaj czyste arpeggio G moll w pierwszym przewrocie. Druga część tej frazy zaczyna się bardzo podobnie - również od pauzy szesnastkowej i również od ozdobionego półtonem składnika akordu - tym razem kwinty, czyli dźwięku "D" położonego na siódmym progu trzeciej struny. Potem skaczemy do prymki na drugiej strunie i schodzimy w dół po prawie że arpeggiu akordu Gm7 - "prawie", bo pomiędzy septymą i tercją pojawia się najpierw kwarta - ona to właśnie nadaje sens melodyczny pojawiającej się na końcu całej frazy kwincie. Spróbujcie sobie to zagrać i dostrzec, jak to działa - melodycznie podobnie do opóźnień w akordach "sus". Zresztą wspominane wcześniej półtony poprzedzające składniki akordu to też swego rodzaju opóźnienia (suspensje). Słyszycie to?

PRZYKŁAD 3, położony w siódmej pozycji na gryfie, z premedytacją postanowiłem zacząć od podciągnięcia - właśnie po to, żeby zmusić Was do podciągania nut także w innych pozycjach pentatoniki poza tą najłatwiejszą, pierwszą. Tak więc zaczynamy od podciągnięcia czwartym palcem z położonej na jedenastym progu drugiej struny tercji do kwarty. Zaraz potem powtarzamy tę kwartę na ósmym progu pierwszej struny i przechodzimy chromatycznie do kwinty. Podobne dźwięki przejściowe możecie stosować wszędzie tam, gdzie pomiędzy dwoma nutami pentatoniki jest odległość sekundy wielkiej, czyli dwóch progów. Podobnie jak półtony z przykładu 2, dźwięki przejściowe dodadzą Waszym solówkom smaku i klimatu. Oczywiście trzeba uważać, żeby nie przesadzić - przyprawy smakują najlepiej, kiedy są dodawane od czasu do czasu i z umiarem. Elementem łączącym logicznie dwie ostatnie ćwiartki tej frazy jest rytm - dwie szesnastki i ósemka - za pierwszym razem jest to zwykłe zejście po dźwiękach pentatoniki, a za drugim arpeggio akordu G moll w omówionym już wcześniej drugim przewrocie.

PRZYKŁAD 4 teleportuje nas do pentatoniki G moll w dziesiątej pozycji na gryfie. Tym razem fraza nie zawiera nut spoza pentatoniki. To, na co jednak warto tutaj zwrócić uwagę, to figura mieszcząca się w pierwszych siedmiu dźwiękach. Dwa legatowe zejścia na sąsiednich strunach, odbitka kwartę w górę i jeszcze raz legato. Jeśli powtórzycie ten układ na innych strunach, to uzyskacie ciekawe przesunięcie akcentów - parzyste (8) kontra nieparzyste (7) - osobiście bardzo lubię takie patenty. Jednakże w przykładzie 4, który musiał się zmieścić w granicach jednego taktu, zmieściła się tylko jedna "siódemka", po której kończymy frazę na prymce "G", na dwunastym progu trzeciej struny. I znowu kolejny niuans wymagający dostrzeżenia - fraza zaczyna się od pauzy szesnastkowej, a kończy na twardym "raz" - czyli równowaga wszechświata w skali mikro: czarne- -białe, ogień-woda, yin-yang, Nergal- -Doda etc. Notabene, chyba wyszedł mi rym do "białe". A może nie...

PRZYKŁAD 5 to właśnie taki rodzaj równowagi wobec bardziej gęstych przykładów, szczególnie pierwszego i drugiego. Przenosimy się do ostatniego z opalcowań pentatoniki G moll, leżącego w dwunastej pozycji, i gramy maksymalnie prosto. Legatowa pętelka na trzeciej strunie pomiędzy prymą i tercją oraz podciągnięcie. Potem powtórzenie pętelki i kolejne podciągnięcie. Pierwszy bend rozgrywa się pomiędzy tercją małą i kwartą czystą, a drugi pomiędzy trytonem i kwintą czystą. W tym prostym jak drut przykładzie do zauważenia i wynotowania (razem z tymi z pozostałych przykładów) są dwa niuanse. Primo - granie motywami, które z każdym powtórzeniem są lekko modyfikowane. Daje to poczucie logiki wypowiedzi. Secundo - podciągnięcie w drugim motywie odbywa się nie z dźwięku pentatoniki do dźwięku pentatoniki, a z półtonu poniżej dźwięku pentatoniki do niego samego. Tu zadanie domowe: spróbujcie powplatać w swoje pentatoniczne solówki podciągnięcia z takich półtonów przed nutami skali. To kolejna "przyprawa", którą warto umieć odnaleźć w swojej szufladzie z gitarowymi patentami.

Życzę dobrej zabawy w gimnastyce we wszystkich czterech tonacjach. Za miesiąc spotkamy się w czwartej części Pentatonicznego Obozu Treningowego.

BACKING-TRACK