Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Jazz-Rock #59 - Kameleon

Jazz-Rock #59 - Kameleon

"Jazz-rock"

Robert Lewandowski

W sztuce improwizacji bardzo istotne jest reagowanie grającego na zmieniające się akordy i tonacje.

Gdy improwizujemy pod jeden akord, pojęcie tonacji w zasadzie nie istnieje, a jedynym ograniczeniem jest budowa tego akordu - jego dźwięki powinny być również obecne w skali, po której gramy, a przynajmniej nie mogą być z nią w sprzeczności. Nie najlepszym pomysłem będzie więc np. granie po skali durowej (jońskiej) A pod akord Am - w tej sytuacji powinniśmy zastosować którąś ze skal zawierających wszystkie składniki akordu Am (a, c, e), np. dorycką lub eolską, czyli skalę brzmiącą molowo. Pod akord A7 możemy zagrać zarówno skalę miksolidyjską A, jak i V modus gamy D moll harmonicznej, ponieważ obie te skale zawierają wszystkie dźwięki akordu A7 (a, c#, e, g). Gdyby w akompaniamencie oprócz akordu A7 pojawiły się dźwięki wyraźnie sugerujące tylko jedną z tych skal, np. G (akord będący IV stopniem tonacji D dur i sugerujący tę tonację) lub Bb (będący VI stopniem tonacji Dm harmonicznej i sugerujący tę tonację), nie byłoby już możliwości wyboru i gralibyśmy tylko jedną z nich. W praktyce dość rzadko ma miejsce sytuacja, kiedy przez cały utwór lub znaczną jego część improwizujemy na jednym akordzie i mamy możliwość korzystania z całej palety skal.

Stosunkowo najczęściej zdarzało się to w okresie powstawania i rozkwitu jazz-rocka, na przykład na elektrycznych płytach Milesa Davisa, począwszy od "Bitches Brew", a także na płytach z lat 80. (warto wspomnieć słynny utwór "Jean Pierre" oparty na prostej melodyjce i jednym akordzie, w którym Mike Stern grał powalające solówki). Nawiasem mówiąc, zastąpienie tradycyjnych jazzowych progresji harmonicznych stojącymi akordami w utworach jazz-rockowych i funkowych wcale nie spowodowało, że improwizacja stała się łatwiejsza - progresja akordowa sama w sobie brzmi interesująco i niekiedy wystarczy zagrać kilka dźwięków, aby było dobrze, natomiast na stojącym akordzie niełatwo jest coś zagrać, jeśli nie dysponuje się doświadczeniem i zapleczem teoretycznym. Mimo to naukę improwizacji lepiej jest zaczynać od najprostszych sytuacji harmonicznych i dopiero po ich opanowaniu przechodzić do bardziej skomplikowanych progresji.

Na tych łamach omawiałem już sytuacje harmoniczne o różnym stopniu złożoności - od improwizacji na stojącym akordzie aż po modulacje harmoniczne. Tym razem przyjrzymy się sytuacji dość prostej - progresji akordowej w obrębie jednej tonacji opartej na dwóch akordach Bbm7 i Eb7. Wybrałem te właśnie akordy (a nie np. o pół tonu niższe Am7 i D7), ponieważ opiera się na nich jeden z najbardziej znanych, a jednocześnie najprostszych standardów jazz- -rockowych, utwór "Chameleon", z którym przy tej okazji proponuję się zapoznać. Jest on autorstwa jednego z prekursorów jazz-rocka, Herbiego Hancocka, amerykańskiego pianisty jazzowego i współpracownika Davisa z okresu "Bitches Brew".

W PRZYKŁADZIE 1 pokazuję wszystkie istotne elementy tematu - najpierw gram na tłumionych strunach początkowy motyw basowy, potem pierwszą, a następnie drugą część tematu. Każdą z tych dwóch części tematu powtarzam tylko dwa razy, choć w zapisie (Real Book 2 str. 58) i w oryginalnym nagraniu są cztery powtórki.

Rzućmy okiem na akordy pod kątem ich przynależności funkcyjnej - są one II i V stopniem tonacji Ab, czyli jest to bardzo często spotykana progresja II-V. Akordy te różnią się tylko dwoma dźwiękami, a jeśli zagramy Eb9 zamiast Eb7, konieczny ruch głosów akordowych ograniczy się tylko do zmiany zejścia dźwięku ab na g (septymy Bbm7 na tercję Eb7). Prostota tej progresji sprawia, że wiele osób traktuje ją jako jeden akord i niekiedy szybko wyeksploatowuje się z pomysłów, zapominając, że ich motorem jest eksponowanie różnic między akordami, nawet jeśli należą one do jednej tonacji. Należy zatem starać się traktować każdy akord indywidualnie, wydobywając niuanse każdej ze skal - doryckiej Bb dla akordu Bbm7, miksolidyjskiej Eb dla Eb7, a nie po prostu "lecieć po Ab-durze". Bardzo istotne jest podkreślanie półtonowego ruchu głosów akordowych - w tym przypadku z ab na g. Zauważmy, że kiepsko zabrzmi, gdy zostaniemy z dźwiękiem ab na akordzie Eb7. I podobnie: eksponowanie dźwięku g pod Bbm7 też nie jest najlepszym pomysłem (mimo że oba te dźwięki należą do gamy Ab i myśląc tylko skalą, powinny pasować). Na początek proponuję wyjść od pentatoniki molowej Bb i wypełnić luki tercjowe sekundą wielką oraz sekstą wielką, pamiętając o powyższym zaleceniu - prawdopodobnie uda nam się stworzyć nieźle brzmiące przebiegi solowe.

W PRZYKŁADZIE 2 zagrałem cztery bardzo proste frazy: pierwsza oparta jest na pentatonice, w drugiej stosuję pasaż Bbm9, a następnie eksponuję wspomnianą półtonową zmianę dźwięków akordowych, w trzeciej gram pentatonikę, a następnie tercje w tonacji Ab grane z glissandem (slide) po strunie E1, a w czwartej prościutką i bardzo często stosowaną zagrywkę po skali bluesowej.

Powyższe frazy brzmią gładko i miło dla ucha z tego prostego powodu, że nie wychodzą poza tonację Ab (wyjątek stanowi kwinta zmniejszona ze skali bluesowej). Są one oczywiście muzycznie poprawne, jednak aby uzyskać brzmienie bardziej jazzowe, należy wyjść poza tonację i wykorzystywać dźwięki pozaskalowe jako przejściowe, czyli prowadzące do poszczególnych dźwięków skali. Nie oznacza to stosowania jakichś tajemniczych "skal jazzowych" - sam John Scofield stwierdził, że większość dziwnych dźwięków, które gra, trudno w ogóle nazwać skalą, są to raczej dźwięki ciążące do dźwięków skali lub akordu.

W PRZYKŁADZIE 3 zagrałem frazy z użyciem tych samych skal, co w przykładzie poprzednim, oraz dodatkowo trzech dźwięków przejściowych. Dźwięki te to: a (septyma wielka dodana do gamy Bb doryckiej nawiązująca do gamy Bb moll harmonicznej), d (dźwięk przejściowy w gamie Eb miksolidyjskiej prowadzący do db, czyli septymy małej) oraz fb (kwinta zmniejszona dodana do gamy Bb doryckiej). Proszę zauważyć, że jeśli przyjmiemy za punkt wyjścia gamę Bb i dodamy do niej te trzy dźwięki, to otrzymamy 10-stopniową skalę bluesową, a więc prawie chromatykę (łatwiej jest zapamiętać, czego ona nie zawiera - sekundy małej i seksty małej - niż to, co zawiera). Dodatkowy track na płycie to podkład umożliwiający zagranie tematu "Chameleon" (w skróconej wersji) oraz moich przykładowych fraz bez zatrzymywania się; oczywiście tradycyjnie część przeznaczona na solo jest dłuższa, co umożliwi wypróbowanie własnych pomysłów.

Powodzenia!