Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Metal #60 - Powerchordy w wersji ekonomicznej

Metal #60 - Powerchordy w wersji ekonomicznej

"Metal"

Sławomir Sobczak

Dwudźwięki złożone z prymy i kwinty, a niekiedy również z oktawy - czyli popularne powerchordy - są z reguły grane palcem wskazującym i serdecznym. Czy słusznie?

W większości przypadków wykorzystanie tych właśnie palców jest najlepszym rozwiązaniem, które gwarantuje wystarczająco wysoką wygodę gry. Zamiast palca serdecznego można też z powodzeniem wykorzystać palec mały, co jest szczególnie przydatne w niższych pozycjach, gdzie odległości pomiędzy progami są największe. Stosując powerchordy, staniemy w końcu przed problemem związanym z koniecznością szybkiej, niekiedy wręcz błyskawicznej zmiany pozycji nierzadko połączonej z przejściem na inne struny. W takim przypadku przeniesienie całej dłoni (chwytu angażującego palce wskazujący i np. serdeczny) w inne miejsce gryfu może wiązać się z powstaniem niepożądanych odgłosów i słyszalnych szelestów wywołanych przesunięciem palców po strunach. W pewnych sytuacjach owe artefakty są całkowicie akceptowalne i wręcz pożądane, gorzej jednak, jeśli powstają one za każdym razem w sposób niezamierzony. Jako gitarzyści rytmiczni powinniśmy kontrolować każdy aspekt gry i świadomie decydować o tym, które dźwięki oraz dodatkowe odgłosy mają (i mogą) się w danym momencie pojawić. Choć niektóre riffy doskonale czują się w otoczeniu wspomnianych efektów dźwiękowych nadających im swoistego feelingu i autentyczności, to jednak są sytuacje, w których należy grać z aptekarską wręcz precyzją. Krótko mówiąc, warto rozwijać umiejętność tzw. gry świadomej, bo to my powinniśmy decydować o tym, jak zagrać daną zagrywkę, a nie odwrotnie.

Ciekawym sposobem na poradzenie sobie z przemieszczaniem dłoni jest wykorzystanie dwóch schematów opalcowania, z których każdy należy traktować jako niezależny chwyt. Pierwszym takim schematem jest tradycyjny układ złożony z palca wskazującego (pryma) oraz serdecznego (kwinta), natomiast drugi z nich bazuje na palcach środkowym (pryma) i małym (kwinta). Z początku takie rozwiązanie wydaje się niewygodne, ale są to tylko pozory, bowiem po wyćwiczeniu można z niego korzystać bezproblemowo. Przy okazji pojawia się pewna dodatkowa korzyść, a mianowicie rozwinięcie niezależności ruchowej palców wynikającej z charakteru opalcowania wręcz ocierającego się o popularne "pajączki". Opalcowanie, które za chwilę przećwiczymy, można nazwać ekonomicznym, ponieważ jego istotą jest wykonanie jak najmniejszej liczby ruchów lewej dłoni.

PRZYKŁAD 1 składa się z dwóch części wyglądających prawie tak samo. Różnica tkwi jedynie w sposobie opalcowania, który jest sednem tego odcinka naszych warsztatów. Pierwsze dwa takty to tradycyjny sposób gry opierający się na wykorzystaniu palca wskazującego i środkowego. Rozpoczynamy od powerchordu A5 (x-0-2-x-x-x) na pustej strunie A5 oraz na progu 2 struny D4. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości co do opalcowania, ponieważ jedyna sensowna możliwość to użycie palca wskazującego do skrócenia struny D4 na progu 2. Kolejny dwudźwięk to C5 (x-3-5-x-x-x), tym razem grany palcem wskazującym (próg 3 na strunie A5) i środkowym (próg 5 na strunie D4). Jak łatwo zauważyć, przejście z powerchordu A5 na C5 wymaga przeniesienia palca wskazującego z progu 2 struny D4 na próg 3 struny A5. Ale to nie koniec, ponieważ kolejny składnik riffu ("4" w takcie 1) to powerchord D5 (x-x- 0-2-x-x) wymagający ponownego przemieszczenia całej dłoni. O tym, jak jest to kłopotliwe, przekonamy się już w takcie 2, gdzie pojawia się seria następujących po sobie dwudźwięków granych w pozycji zerowej oraz trzeciej. Przy niewielkim tempie nie jest to problemem, jednak podczas wyższych wartości BPM sprawa zaczyna się komplikować...

Rozwiązaniem tego problemu jest użycie dwóch niezależnych schematów opalcowania, o których wspominałem już wcześniej. Spójrzmy na takty 3-4, w których mamy inne opalcowanie (cyfry nad nutami). Tym razem dwudźwięk C5 gramy już zupełnie inaczej, wykorzystując palec środkowy (próg 3 na strunie A5) oraz mały (próg 5 na strunie D4). Pozostała część riffu również opiera się na tym samym podejściu, co widać w oznaczeniach opalcowania. Zagrajcie obie wersje i sprawdźcie, jak wygodne jest użycie czterech palców lewej ręki zamiast dwóch.

PRZYKŁAD 2 złożony jest z miarowych ósemek, z których część została wytłumiona prawą dłonią ułożoną na mostku (P.M.). Tym razem rozpoczynamy od powerchordu C5 (x-3-5-x-x-x), a następnie przechodzimy na G#5 (4-6-x-x-x-x). Opalcowanie zakłada tu wykorzystanie palców środkowego i małego, jednak zachęcam Was do skrupulatnego przećwiczenia obu podanych wersji, tzn. również tej bazującej na użyciu wyłącznie palców wskazującego i serdecznego, ponieważ tylko w ten sposób można poznać wady i zalety każdego rozwiązania, a przede wszystkim różnice pomiędzy nimi. W takcie 2 nie musimy już kombinować ze zmianą palców, ponieważ naszym zadaniem jest jedynie zmiana pozycji w obrębie progów 3-4. Druga część riffu jest podobna do pierwszej, z tym że rozpoczyna się od powerchordu B5 (x-2-4-x-x-x).

PRZYKŁAD 3 rozpoczyna się od dwudźwięku E5 (0-2-x-x-x-x), po którym następuje zagęszczenie grane na tłumionej pustej strunie E6. Następnie wchodzimy najpierw na próg 2, gdzie gramy powerchord F#5 (2-4-x-xx- x), a następnie na 3, gdzie mamy G5 (3-5-x-x-x-x). Te dwa ostatnie dwudźwięki gramy z użyciem palców wskazującego i serdecznego, ponieważ nie pokonujemy tu dużych odległości ani nie zmieniamy strun, dlatego też wykorzystanie pozostałych palców nie ma uzasadnienia. Potrzeba ich użycia pojawia się natomiast w takcie 2, w którym przechodzimy na powerchord C#5 (x-4- 6-x-x-x). Zmiana na C5 (x-3-5-x-x-x) może być dobrą okazją, by powrócić do opalcowania złożonego z palca wskazującego i serdecznego, ponieważ ułatwi nam to zadanie podczas przejścia do dwudźwięków B5 (x-2-4-x-x-x), a następnie E5 rozpoczynającego frazę. Tym sposobem nie musimy w ogóle zmieniać pozycji dłoni, ponieważ pryma z B5 (próg 2 struny A5) jest kwintą E5.



PRZYKŁAD 4 to prosta progresja bazująca na powerchordach A5-D#5- D5-A#5 (takt 1) oraz G5-C#5-C5-G#5 (takt 2), w której wprowadzamy więcej szesnastek, aby urozmaicić zagrywkę i jednocześnie ją utrudnić. Warto to zrobić, ponieważ skupienie uwagi na samym opalcowaniu nie powinno odwrócić naszej uwagi od kostkowania. Warto też pamiętać o rozwoju obydwu tych umiejętności i harmonijnym ich połączeniu. Jak widać w oznaczeniu opalcowania, za dwudźwięki A5, D5, G5 i C5 odpowiadają palce wskazujący i serdeczny, natomiast za pozostałe - środkowy i mały. Ćwiczenie to należy wykonać także w innych pozycjach, co pozwoli przyzwyczaić palce lewej dłoni do odległości pomiędzy progami, występujących w różnych miejscach gryfu. Rozwinięciem przedstawionego riffu może być przesunięcie drugiego i czwartego powerchordu dalej w prawo, dzięki czemu zwiększymy dystans do pokonania.

Na koniec warto wspomnieć o pewnym ograniczeniu występującym w zaproponowanym tu sposobie opalcowania, a mianowicie niewielka możliwość wykorzystania oktaw. Jest to co prawda możliwe poprzez ułożenie palca serdecznego lub małego w formie minipoprzeczki obejmującej swym zasięgiem kwintę i oktawę leżącą na kolejnej strunie, jednak wygoda takiego rozwiązania - szczególnie w kontekście szybkich zmian pozycji - jest nader wątpliwa. Nie od dziś wiadomo, że najwygodniejszym sposobem na opalcowanie powerchordów uzupełnionych składnikiem oktawy jest użycie trzech palców: wskazującego (pryma), serdecznego (kwinta) oraz małego (oktawa). Przy okazji zapraszam do warsztatu "Metal" zamieszczonego w "Gitarzyście" 1/2007, w którym zajmowaliśmy się prostymi ćwiczeniami rozwijającymi umiejętność gry powerchordów. Powodzenia!