Jednym ze stałych punktów dnia dla każdego muzyka jest, a w każdym razie powinno być, codzienne ćwiczenie na instrumencie.
Często można spotkać się z pytaniami, w jaki sposób ćwiczyć i ile czasu należy poświęcać na ćwiczenie. Dobrym, polecanym przez wielu gitarzystów, wyjściem wydaje się ułożenie sobie planu codziennych ćwiczeń uwzględniających typowo techniczną rozgrzewkę oraz część techniczno- -muzyczną. W rozgrzewce powinny znaleźć się ćwiczenia rozgrzewające dla lewej i prawej ręki (a więc m.in. gamy i pasaże) grane koniecznie z metronomem. Wielu gitarzystów, jako wstęp do części technicznej, gra zestaw specjalnych wprawek opartych na kształtach geometrycznych przypominających literę X. Ich zaletą jest możliwość równomiernego rozgrzania wszystkich palców lewej ręki, natomiast wadą - kompletny brak sensu muzycznego potęgowany przez nierównomierny, kwartowo-tercjowy strój gitary.
Osobiście wydaje mi się, że z tych bezmyślnych, a jednocześnie dość przykro brzmiących ćwiczeń można zrezygnować, pod warunkiem że ćwiczymy wystarczająco dużo gam i pasaży różnych typów. W drugiej techniczno-muzycznej części najlepiej jest grać trudniejsze utwory lub ich fragmenty, na przykład "Inwencję Am" Bacha, "Lot Trzmiela", temat utworu "Chromazone" Mike’a Sterna czy być może nieco banalnie brzmiące, ale wcale niełatwe "Tico-Tico". Jednak wielokrotne wykonywanie tych utworów w niezmienionej postaci może okazać się nużące, podobnie zresztą jak ćwiczenia z rozgrzewki, które po jakimś czasie są przez wielu "odbębniane" lub skracane, a nawet niekiedy zaniechiwane. W takich wypadkach warto poszukać takiego rozwiązania, które by zachęcało do ćwiczenia, a więc było interesujące, a jednocześnie skuteczne i rozwijające muzycznie.
Jednym z najlepszych wydaje mi się ćwiczenie do zapętlonego podkładu rytmicznego na stałym, prostym podkładzie harmonicznym składającym się z 1-2 akordów, do których grać można wszystkie te ćwiczenia, które graliśmy do metronomu w części pierwszej. Dodatkową korzyścią, jaką osiągniemy przez takie ćwiczenie, jest dostarczanie sobie inspiracji do grania solówek. Wielu mniej zaawansowanych gitarzystów nie bardzo wie, w jaki sposób zabrać się za konstruowanie swoich pierwszych fraz solowych, a odpowiedź jest prosta - należy za punkt wyjścia przyjąć fragmenty codziennych ćwiczeń i okrasić je sporą dawką własnej inwencji i fantazji. Fragmenty gamowych i pasażowych układanek można znaleźć prawie w każdej jazzowej lub jazz-rockowej solówce gitarowej, również w tych, które wyszły spod palców największych światowych sław.
Rozpoczynając ćwiczenie, dobrze jest przyjąć za punkt wyjścia jakąś konkretną tonację lub gamę, a następnie wykonywać w jej obrębie ćwiczenia pasażowe, gamowe i pentatoniczne. W przykładowym materiale postanowiłem zaprezentować garść ćwiczeń opartych na gamie miksolidyjskiej A, a więc teoretycznie mieszczącej się w tonacji D dur. W podkładzie nie ma jednak akordu tonicznego, jest za to oprócz dominanty A akord subdominantowy G. Skala miksolidyjska odpowiada akordowi dominantowemu w tonacji durowej i w zasadzie mógłbym oprzeć podkład na stojącym akordzie A7 lub A9, jednak postanowiłem zastosować w nim dwa trójdźwięki A i G, w jednoznaczny sposób określające gamę, którą należy zastosować.
Na marginesie: szybkie określanie skali do np. dwóch akordów jest bardzo cenną umiejętnością, mającą duże zastosowanie w muzycznej praktyce. W przypadku dwóch akordów durowych odległych o cały ton należy grać po gamie miksolidyjskiej (dla wyższego akordu) lub lidyjskiej (dla niższego), ponieważ skale te odpowiadają stopniom (IV i V), na których akordy te znajdują się w tonacji.
Wszystkie przykłady zostały nagrane całkowicie spontanicznie do podkładu wygenerowanego w programie Band In A Box. Moje frazy nie mają charakteru jazzowego ani nawet jazz-rockowego, są to po prostu fragmenty prostych ćwiczeń, niekiedy brzmiące bardzo melodyjnie, dlatego również brzmieniowo (barwa gitary, sposób artykulacji) nie starałem się ich upodabniać do zagrywek jazzowych.
W PRZYKŁADZIE 1 pokazuję dwa bardzo proste sposoby ogrywania gamy - pierwszy polega na graniu czterech kolejnych dźwięków od coraz wyższych stopni gamy w górę, a drugi to układanka z dźwięków w porządku zstępującym oraz ich gamowłaściwych górnych sekund grana na jednej strunie. Oba sposoby polecam początkującym improwizatorom - pierwszy umożliwia ćwiczenie gam w jednej pozycji (w poprzek gryfu), a drugi wzdłuż struny, co jest równie ważnym ćwiczeniem manualno- -słuchowym (znaczenie gry na jednej strunie podkreśla m.in. Mike Stern).
PRZYKŁAD 2 to ćwiczenie tercjowe grane w dwóch wariantach - najpierw w jednej pozycji i z powrotem na dźwięk wyjściowy każdej tercji (ten sposób gry podpatrzyłem u Mike’a Sterna), a następnie z zastosowaniem glissanda (slide) na dwóch strunach G3 i H2 w coraz wyższych pozycjach. Przypominam, że najłatwiejszym sposobem odgadnięcia rozmiaru każdej tercji przy grze w zmieniających się pozycjach jest zastosowanie analogii do schematu akordów durowych (tercja wielka) i molowych lub zmniejszonych (tercja mała) w tonacji durowej - zasadę tę tłumaczyłem wielokrotnie na tych łamach.
PRZYKŁAD 3 wykorzystuje pasaże kolejnych akordów w tonacji D-dur granych na dwóch strunach - H2 i E1 - najpierw w układzie wstępującym prostym, następnie wstępująco, ale z cofaniem się na poprzedni trójdźwięk, a na koniec zstępująco w szybkim podziale sekstolowym (wszystkie te sposoby gry słyszałem w solówkach Pata Metheny’ego).
Pentatonika ta jest dość często używana w rocku (jednym z pierwszych utworów, gdzie ją wykorzystano, był Beatlesowski "Strawberry Fields Forever") i w jazz- -rocku, m.in. często wykorzystywał ją John McLaughlin zarówno w zespole Mahavishnu Orchesrta, jak i w hinduskim Shakti; można nazwać ją pentatoniką udurowioną lub suspendową. Fraza, którą gram, przyjmuje za punkt wyjścia kolejne dźwięki pasażu akordu A, poruszając się po dźwiękach pentatoniki w górę. Dodatkowa ścieżka na płycie to podkład do ćwiczenia, który jest dwukrotnie dłuższy niż to wynika z długości nagranych przeze mnie przykładów, co umożliwi dłuższe ćwiczenie lub wypróbowanie własnych pomysłów.
Powodzenia!
Od niedawna jestem posiadaczem używanego przetwornika firmy Bartolini, na którym nie ma serii ani numeru. Mogę tylko stwierdzić, że jest to przetwornik Bartolini o wymiarach 70×39mm. Chciałbym się dowiedzieć, czy jest jakaś możliwość rozróżnienia, z jakim dokładnie przetwornikiem mam do czynienia?
{Odpowiedź}Moje ulubione kostki to Fender Classic Celluloid Extra Heavy. Jedyny problem w tym, że pocą mi się ręce i kostki te się ślizgają...
{Odpowiedź}Zgromadziłem dość pokaźną kolekcję materiałów na gitarę: książki, DVD, tabulatury itp. Staram się teraz przerobić to wszystko po kolei. Jaką strategię przyjąć, by wyciągnąć z tego maksymalne korzyści?
{Odpowiedź}Mam problemy z płynnym graniem legato. Zwykle w połowie przebiegu palce mi się blokują, a cała ręka jest spięta. Proszę o radę, jak wyjść z tego impasu.
{Odpowiedź}Na rynku jest obecnie bardzo dużo szkółek, podręczników, nut... Jak z tego morza materiałów wybrać coś, co jest naprawdę dobre i warte uwagi?
{Odpowiedź}