Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #60 - Trzygłosowa etiuda funky

Funky #60 - Trzygłosowa etiuda funky

"Funky"

Krzysztof Inglik

Po kilku miesiącach Pentatonicznego Obozu Treningowego wracamy do pisania naszych funkowych etiud na gitarę.

Jak zwykle zaczniemy od "pustej kartki", którą będzie wybrany losowo rytm perkusyjny. Na jego podstawie stworzymy sobie grudniowe ćwiczenie, które tym razem będzie się składało z trzech głosów...

Jeśli siadacie z gitarą, by coś wymyślić, najpierw posłuchajcie uważnie podkładu. Najlepiej puścić sobie go w pętli (zamknąć nawet oczy, by nic nas nie rozpraszało) i posłuchać, co nam w duszy gra. Pomysły sypią się wtedy dosłownie jak z rękawa. Jak mawiał Thomas Alva Edison: "Żeby coś wynaleźć, wystarczy odrobina wyobraźni i sterta złomu".

Podkład, który losowo wybrałem ze swojej kolekcji loopów, ma wyraźny puls szesnastkowy grany na hi-hacie, który niejako narzuca nam rytmikę przyszłych fraz. Drugim elementem, na który trzeba zwrócić uwagę, jest bęben taktowy. Słyszymy uderzenie na ostatniej szesnastce w każdym takcie, na drugiej szesnastce pierwszej ćwiartki oraz standardowo na trzeciej ćwiartce - zgodnie z tymi nutami podłożymy grający prymkę "D" bas, który będzie stanowił tło dla gitary. Werbel gra tu tradycyjnie na dwa i cztery. Słyszymy też, że rytm składa się z czterotaktowych okresów. W każdym czwartym takcie mamy break na trzeciej ćwiartce. Spróbujmy to teraz wypełnić gitarowymi dźwiękami.

PRZYKŁAD 1 to nasz pierwszy głos gitarowy. Zaczynamy od akordów, które mają się kojarzyć z wczesnym funkiem - pozwólcie, że użyję tego słowa - davisowskim. W tym celu użyjemy patentu określanego przez Milesa Davisa jako "the device". Polega on na graniu w najwyższym głosie składnika pentatoniki, a w niższym dwudźwięku (tercji wielkiej) przesuwanego o pół tonu. Spójrzcie na stronę z nutami - idąc od początku taktu, dźwięki na drugiej strunie to: C, A, G, F, D. Mamy więc kompletną pentatonikę D moll (D, F, G, A, C) zagraną od końca. Na strunach drugiej i trzeciej gramy interwał tercji wielkiej, zawsze zaczynając od tego samego progu, na którym jest nuta pentatoniki, a następnie przesuwamy ten dwudźwięk o próg w dół.

Ten prosty zabieg daje nam do dyspozycji narzędzie (the device), którym można stworzyć bogate brzmieniowo tło. Nie ma sensu analizować, jakie akordy tworzą powstałe w ten sposób trójdźwięki wobec prymki "D", bo nie są one produktem tradycyjnej teorii harmonii. Jak mawiał Albert Einstein: "Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona".

Warto natomiast zapamiętać zasadę ich stosowania, szczególnie dlatego, że prawie każdy gitarzysta jest w stanie zagrać pentatoniki we wszystkich tonacjach, nawet jeśli zostanie wyrwany ze snu w środku nocy. Naszą wersję "the device" zaczynamy wysoko na trzynastym progu, od wspomnianej już ostatniej szesnastki w takcie, aby podkreślić rytm perkusji. Z tego miejsca schodzimy w dół, zatrzymując się od czasu do czasu na synkopach. Trzeci takt to wchodzący synkopą akord trwający całą nutę (jeśli liczyć przedtakt). Składniki jego są diatoniczne, bowiem nawet najniższa nuta - E, czyli nona wielka - należy do tonacji. Natomiast analogiczny rytmicznie takt czwarty zawiera jedną nutę spoza skali D doryckiej - Bb, czyli sekstę małą, która sugeruje modalność eolską. W momencie, kiedy bas uderza dźwięk "C", przez chwilę słyszymy powstały z tego połączenia akord C9sus. Jeśli chodzi o brzmienie, to dodany jest tu chorus i dość długi pogłos, dzięki czemu partia nabiera cech klawiszowego padu.

PRZYKŁAD 2 to drugi głos gitarowy - tym razem melodia. Zaczynamy od klasycznego, pentatonicznego podciągnięcia na ostatniej ćwiartce przedtaktu, ale już kolejna nuta podkreśla wspomnianą wcześniej synkopę leżącą na ostatniej szesnastce. Drugie podciągnięcie, pod koniec pierwszego taktu, jest powtórzeniem tego motywu zaczynającym się tym razem od nuty położonej o kwartę niżej. W kolejnym takcie gramy już nieco inaczej, podkreślając nonę wielką akordu D moll. W trzecim takcie mamy transparentną harmonicznie prymkę, a w takcie czwartym kwintę czystą (dźwięk "A"), która na tym ostatnim takcie okresu symbolicznie nawiązuje do dominanty. Spróbujcie poćwiczyć sobie ten głos razem z nagraniem przykładu 1 oraz na odwrót - akordy z przykładu 1 z nagraniem przykładu 2.

PRZYKŁAD 3 to trzeci i ostatni głos naszej funkowej etiudy - riff. Zawiera w sobie zarówno element harmoniczny, jak i melodyczny oraz perkusyjne wypełnienia. Element harmoniczny spinający całość to oczywiście akord D moll pojawiający się na początku każdego taktu - prymka na szóstej strunie z synkopy, a tercja mała i kwinta czysta na drugiej szesnastce pierwszej ćwiartki w każdym takcie. Element melodyczny pojawia się za każdym razem od drugiej ćwiartki. Jest to fraza wykorzystująca wyłącznie pentatonikę D moll. W pierwszym i trzecim takcie mamy tę samą frazę, dzięki czemu uzyskujemy wrażenie logicznego ciągu. W takcie czwartym wykorzystujemy break perkusyjny - wychodzimy z melodią poza skalę do trytonu (można powiedzieć, że są to dźwięki skali bluesowej) i gramy nieco dłuższą linię z wykorzystaniem pustych strun.

Element perkusyjny to tłumione dźwięki zanotowane w nutach jako iksy ("x"). Spróbujcie posłuchać tego przykładu, skupiając swą uwagę jedynie na tych dźwiękach. Są one w pewnym sensie substytutem przeszkadzajek. Ćwiczcie ten głos na zmianę z nagraniem przykładów 1 i 2 oraz frazy z tych przykładów razem z nagraniem przykładu 3.

Na koniec pozostaje nam zmiksować to wszystko w jedną całość i to będzie właśnie ta tytułowa "trzygłosowa etiuda funky" - jej nagranie znajdziecie oczywiście na załączonej płycie CD, jako czwarty track warsztatu funky. Głos pierwszy (przykład 1) umieszczony został w tle nieco z prawej strony (33% na prawo w panoramie). Głos drugi (przykład 2) znajduje się bardziej na lewo (33% na lewo w panoramie). Głos trzeci (przykład 3) umieszczony jest niemal w centrum, delikatnie przesunięty w prawo (w granicach 5%). Tyle samo, ale w lewą stronę, przesunięty jest w panoramie bas. Po opanowaniu wszystkich linii dobrą zabawą jest płynne przerzucanie się z jednego głosu na drugi - na przykład co jeden takt. Wymaga to dużej orientacji w każdej partii i jest świetnym ćwiczeniem na kontrolowanie upływu czasu.

Spróbujcie w podobny sposób zbudować własne etiudy funkowe składające się z kilku głosów. Wydobywanie w ten sposób melodii i riffów, niejako z "pustej kartki", jest czymś pięknym i niesamowitym. To jak stworzyć coś z niczego. Życzę powodzenia w ćwiczeniach. Do zobaczenia za miesiąc.