Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #64 - Etiuda a-moll opus 64

Funky #64 - Etiuda a-moll opus 64

"Funky"

Krzysztof Inglik

Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz - George Bernard Shaw.

Zapraszam na kolejną etiudę funky i następny odcinek zmagań z wyobraźnią. W poprzednim odcinku ćwiczyliśmy riffy oparte na różnych, niezwiązanych ze sobą akordach. Ostatni z nich oparty był w pewnym sensie na nucie pedałowej A. Potraktujemy owo "A", a ściślej rzecz biorąc tonalność "A moll", jako punkt wyjścia do stworzenia naszej nowej etiudy. Spójrzmy na stronę z nutami.

Przykład 1 to linia gitary rytmicznej, która będzie służyła jako podkład pod solowy temat. Zaczynamy tu od glissu z czwartego na piąty próg struny E 6 - jest to półtonowe opóźnienie toniki naszego molowego akordu. Jego góra to grane na strunach dźwięki G-C-E (czyli septyma mała, tercja mała i kwinta czysta), które zaakcentowane są na ostatniej szesnastce pierwszej ćwiartki. Do tego miejsca mamy czysty czterodźwięk septymowy: Am7.

Wspomnianego wcześniej opóźnienia toniki przez septymę wielką oczywiście nie analizujemy harmonicznie - jest to tylko ozdobnik. Na szesnastkę przed trzecią ćwiartką wchodzi najwyższa część naszego akordu - dźwięki C -E-B (czyli tercja mała, kwinta czysta i nona wielka).

Teraz mamy już Am7add9 (lub zapisując inaczej - C maj7/A). Zagrajcie sobie ten pierwszy takt, zwracając uwagę na charakter, jaki wprowadza do riffu owa nona wielka. W drugim takcie zaczynamy tak samo - różnica pojawia się właśnie w tym najwyższym trójdźwięku. Tym razem gramy bowiem dźwięki Bb-D-A, które wobec toniki "A" stanowią następujące interwały: nona mała, undecyma czysta (czyli kwarta przez oktawę) oraz pryma czysta. W rzeczywistości jest to proste przesunięcie granego wcześniej wielodźwięku o cały ton w dół, tworzące bardzo ciekawy efekt brzmieniowy. Nastrój robi się melancholijny i sentymentalny.

W zasadzie sam ten riff gra się dość przyjemnie, ale jeszcze fajniej jest grać do niego improwizacje. I w ten sposób dochodzimy do drugiego przykładu kwietniowych warsztatów funky.

Przykład 2 to temacik skomponowany na potrzeby warsztatu, który można grać/ćwiczyć w pętli. Jeśli spojrzycie na stronę z nutami, od razu zauważycie symetryczny rozkład materiału dźwiękowego w taktach.

Najprościej rzecz ujmując - wszystkie takty nieparzyste (te po lewej stronie) oparte są na pentatonice A moll (A, C , D, E , G), a takty parzyste (te po prawej stronie) wykorzystują dźwięki pentatoniki G moll (G, Bb, C, D, F). Wynika to w prostej linii od wspomnianych wcześniej trójdźwięków na trzech najwyższych strunach, które występują w riffie z przykładu 1. Można je zinterpretować jako Am i Gm z dodanymi nonami.

Tak więc użycie, przyznaję, nieco naciąganej w tym kontekście skali G moll pentatonicznej, wprowadza ową niezbędną w każdej muzyce oscylację pomiędzy napięciem i jego rozwiązaniem. Zaczynamy od dźwięków G-E (czyli septymy małej i kwinty czystej dla "A") - to jest nasz oddech, brak napięcia. W kolejnym takcie, po pauzie szesnastkowej, gramy zejście po pentatonice G moll w dziesiątej pozycji. Warto zwrócić uwagę na budowę tej frazy.

Otóż jeśli liczyć ją łącznie z pauzą, to mamy tu do czynienia z pięciodźwiękowymi motywami, których akcenty w połączeniu z legatowym łączeniem nut dają charakterystyczny puls. Zejście kończymy na położonych w trzecim takcie nutach E-C (kwincie czystej i tercji małej dla "A"). To znów A moll poprzedzające kolejne zejście po pentatonice G moll w takcie czwartym - tym razem w pozycji siódmej. W takcie piątym lądujemy miękko na dźwiękach C-A (czyli tercji małej i prymce dla "A"). Takt szósty to ostatnie zejście po pentatonice G moll w pozycji piątej. Tu trzeba zwrócić uwagę na kolejną cechę tej etiudki - konsekwencję frazy.

Po pierwsze, każde zejście pentatoniczne zbudowane jest z owych pięciodźwiękowych motywów i grane w kolejnej niższej pozycji (boksie) na podstrunnicy. Po drugie, w taktach z pentatoniką Am każdy dwudźwiękowy motyw zaczyna się od nuty, na której skończył się poprzedni: G-E, E-C, C-A. Konkluzją, podsumowaniem, komentarzem całości są tutaj takty siódmy i ósmy wypełnione dźwiękami przejściowymi i obiegnikami.

W zasadzie to pierwszy obiegnik mamy już na ostatniej ćwiartce taktu szóstego - nutki C -B-G-G# to typowy zwrot dążący do rozwiązania się na dźwięku "A". Podobny znajduje się na początku taktu ósmego - nutki D-F-D-D# dążą oczywiście do rozwiązania na dźwięku "E" (jeśli zwrot miałby być identyczny z poprzednim, to zamiast pierwszego "D" zagralibyśmy "G"). Zagrajcie sobie to kilka razy i przeanalizujcie, bo to klasyk (żeby nie powiedzieć "greps") występujący w wielu improwizacjach.

Kolejny interesujący obiegnik to nutki od drugiej szesnastki drugiej ćwiartki - F#-A-G# - dążące do rozwiązania się na "G". Polecam prześledzenie nuta po nucie, gdzie tutaj znajdują się dźwięki akordowe, a gdzie nuty przejściowe. Już sobie kiedyś o tym mówiliśmy, ale przypominam, że nuta diatoniczna, jeśli położyć ją w miejscu słabym metrycznie, również może pełnić rolę dźwięku przejściowego. Na przykład trzecia ćwiartka tego taktu - G-A-Bb - to właśnie przejście z prymki do tercji małej przez dźwięk "A", który w takim układzie nie ma istotnej funkcji harmonicznej (mówiąc obrazowo, nie daje istotnego koloru).

To tyle w temacie dźwiękowych rozkminek. Ponieważ motywacja jest w życiu najważniejsza, na koniec chciałbym Wam tu przytoczyć krótką, acz inspirującą wypowiedź Anthony’ego Crawforda, wspaniałego basisty i producenta muzycznego, z którym miałem przyjemność rozmawiać podczas tegorocznych targów NAMM w Anaheim. A oto i ona:

"Jakikolwiek macie cel i dokądkolwiek dążycie - bądźcie wytrwali. Nieważne, co robicie, czy gracie na basie, czy prowadzicie jakiś biznes - bądźcie wytrwali. To, co robicie w życiu, jest jak podróż. Droga nie zawsze zaprowadzi Was tam, gdzie byście chcieli. Czasem zdarzy się dołek, a czasem będzie trochę pod górkę. Ale różnica pomiędzy przegranymi i zwycięzcami jest taka, że ci przegrani poddali się w pewnym momencie, a przyszli zwycięzcy dalej parli do przodu. Pozostańcie więc pozytywnie nastawieni, skupieni na celu i nie przestawajcie naciskać.

Nikt nie będzie dla Was ciężej pracował niż Wy sami i nikt w Was bardziej nie uwierzy. Lubię czasem obserwować, jak ludzie biznesu pchają swoje sprawy do przodu. Każdego dnia robią kolejny krok, nawet jeśli sprawy mają się kiepsko. Tak samo powinniście pchać do przodu swoje muzyczne kariery. Możecie na swej drodze słyszeć "tak" lub słyszeć "nie", ale nie możecie pozwolić, aby owo "nie" stało się Waszym przeznaczeniem.

Myślę, że każdy z Was jest wyjątkowy i ma jakiś talent, jakiś dar. Musicie sobie tylko wydeptać dla niego własną ścieżkę. Nic dodać, nic ująć..."