Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #65 - Motyw bazowy

Funky #65 - Motyw bazowy

"Funky"

Krzysztof Inglik

Improwizacja - spontaniczne tworzenie bez przygotowania. W muzyce, to sposób grania polegający na układaniu przez instrumentalistę lub wokalistę swojej partii podczas grania (np. na koncercie), przez co proces tworzenia utworu zbiega się w czasie z jego wykonaniem.

Wikipedia wyjaśnia nam tylko tyle. Tym razem pokażę Wam jeden ze sposobów ćwiczenia improwizacji. Oczywiście powyższa definicja jest idealnym przykładem rzetelności zawartych w Wikipedii definicji, na które wielu z nas tak chętnie się powołuje w życiu codziennym. "Spontaniczne tworzenie bez przygotowania" - czy coś takiego jest w ogóle możliwe? Nie jest. Subtelna różnica - zaledwie cztery słowa - ale jakże znacząca merytorycznie. Nie jest bowiem możliwe jakiekolwiek tworzenie bez wcześniejszego przygotowania się. Każdy kontakt z instrumentem, każda nowo zdobyta informacja, każda wysłuchana płyta i podpatrzony na koncercie lick, a nawet czytanie tego tekstu - to wszystko jest w pewnym sensie "przygotowywaniem się".

Aby sprawnie improwizować, trzeba doskonale znać własne możliwości i wiedzieć (świadomie lub nie), co najlepiej sprawdza się w danej sytuacji. Świadomie lub nie, bo część z nas będzie improwizować tylko na tak zwane "ucho", grając intuicyjnie najlepiej pasujące dźwięki, a część mając świadomość używanych do konkretnego akordu skal. I chciałbym tu podkreślić, że każdy ze sposobów - zarówno ten oparty na intuicji, jak i ten oparty na teorii muzyki - jest dobry, o ile efekt (czyli muzyka) jest dobry. Liczy się bowiem cel, a nie droga do niego prowadząca (chociaż tradycyjna filozofia japońska z tym by się nie zgodziła, bo głosi dokładnie rzecz odwrotną).

Chodzi mi o to, że słuchaczowi jest kompletnie obojętnie, czy kierowaliśmy się słuchem, czy znajomością skal i arpeggiów. Mówiąc kolokwialnie - nasza solówka żre albo nie żre. Załóżmy więc, że wiemy już, co można zagrać na danym akordzie. Jak można ćwiczyć płynność improwizowania na nim, czyli komponowania w czasie rzeczywistym fraz i wykonywania ich. Jednym ze sposobów jest zabawa w pytanie i odpowiedź (słynne "call & response"). Pytaniem będzie wymyślony wcześniej motyw (riff, fraza, fragment muzyczny). Odpowiedzią będzie improwizowane solo.

Podobne zagadnienie omawiał w swym warsztacie z numeru 12/2010 Tomek Fulara. Tomek skupił się tam na "zagrywce bazowej" traktowanej jako narzędzie do tworzenia solówek podczas koncertów. Jednakże po raz pierwszy spotkałem się z takim sposobem grania i ćwiczenia w szkółce Paula Gilberta: "Intense Rock II ". Paul grał tam riff na basowych strunach na przemian z partią improwizowaną.

Co jest tutaj kluczowe? Najważniejszym aspektem jest tutaj samoograniczenie się. Przykładowo - ograniczamy się do dwutaktowego okresu. Dwa takty zajmuje motyw bazowy, a przez kolejne dwa króluje improwizacja. W związku z tym eliminujemy paplaninę bez sensu i plątanie się po gryfie bez celu. Mamy ograniczenie czasowe, więc musimy zmieścić na tej dwutaktowej przestrzeni to, co chcemy powiedzieć (zagrać).

Trenujemy wyczucie czasu i frazy, a także coś, o czym gitarzyści często zapominają - oddech. Klasyczne jazzowe improwizacje na trąbce lub saksofonie grane są zdaniami, po których następuje krótka przerwa. Nie da się bowiem grać dłużej, niż pozwala na to głębokość oddechu. W pewnym momencie saksofonista musi zaczerpnąć powietrza. Gitarzysta nie musi, dlatego solówki gitarowe często są przegadane, brakuje w nich logicznego rozdzielenia fraz i pracy motywicznej. Jednym słowem, wodolejstwo. Zastosowanie motywu bazowego pozwala nam usłyszeć wyraźniej to, co przed chwilą zagraliśmy, i daje chwilę na decyzję, w jakim kierunku chcemy dalej pójść.

Nasze ćwiczenia oprzemy na jednym akordzie: Cm7. Wymyślamy na szybko prosty loop, który będzie tutaj fundamentem (podkład ten znajdziecie na załączonym CD). Akord grany tutaj przez gitarę to przewrót trójdźwięku C moll: x-x-x-8-8-8. Kolejne zadanie to stworzenie motywu bazowego. Moja propozycja (podkreślam "moja", bo tak naprawdę możecie w tym miejscu wstawić swoją własną) to prosta pentatoniczna fraza zapisana w pierwszym systemie nutowym:

Zaczyna się z przedtaktu, ale jej istotną częścią jest owa prymka brana z przednutki, którą po odbiciu się z tercji małej huśtamy slide'em o półton niżej i z powrotem. Teraz czas na zabawę, czyli zadawanie pytania stworzonym właśnie motywem bazowym i odpowiadanie nań solówką. Na stronie obok rozpisałem dla Was pięć pierwszych fraz z mojej własnej improwizacji. Przeanalizujcie więc, w jaki sposób wchodzę i wychodzę z kolejnych motywów. Opierałem się głównie na pentatonice molowej (C, Eb, F, G, Bb), dodając do niej gdzieniegdzie chromatyczne lub diatoniczne, doryckie kolory.

 

Fraza 1 to pentatonika w czystej postaci - nie ma tu żadnych dźwięków spoza tej skali. Zauważcie, że kończąc, nie gram przedtaktu, lecz wchodzę od razu na omówioną wcześniej "istotną część" motywu bazowego.

 

Podobne odstępstwo pojawia się przed frazą 2, która ma swój własny przedtakt. Tutaj pojawiają się już dźwięki przejściowe pomiędzy stopniami pentatoniki. W przedtakcie jest to nona wielka (nuta "D") pomiędzy prymą i tercją małą. W drugim takcie, pod koniec drugiej ćwiartki, pojawia się kwinta zmniejszona (tryton), która pełni rolę dźwięku przejściowego pomiędzy kwintą i kwartą. Tym razem fraza kończy się oryginalną zagrywką prowadzącą do motywu bazowego.

 

Fraza 3 wykorzystuje kilka typowych, jazzowych obiegników. Pierwszy pojawia się na trzeciej ćwiartce - skok z tercji małej o pół tonu niżej od dźwięku docelowego, następnie sekundę wyżej od niego i zejście półtonami - to jeden z najczęściej spotykanych zwrotów w improwizacjach, niezależnie od instrumentu. Drugi pojawia się zaraz przed drugim taktem - to opisanie dźwięku docelowego (tutaj kwinty czystej z Cm) jego górnym i dolnym półtonem. W innej wersji tego obiegnika górny dźwięk może być diatoniczną sekundą, czyli pół tonu lub cały ton wyżej, w zależności od skali.

 

Fraza 4 to znów czysta pentatonika z wykorzystaniem interwalu kwarty, podobnie jak we frazie 1, ale w innej pozycji na gryfie.

 

Fraza 5 także opiera się na pentatonice C moll - jedynym odstępstwem jest pojawiająca się pod koniec sekunda wielka (nuta "D").

Na koniec chciałbym Wam dać do przemyślenia słowa George’a Gershwina: "Życie ma w sobie sporo z jazzu - najlepiej jest, kiedy improwizujesz". Jak to się ma do tematu tej odsłony warsztatów "Funky"?