Wielokrotnie już pisałem, że dobry perkusista w zespole to połowa sukcesu. Niestety muszę tu przyznać, że się myliłem. Dobry perkusista to dziewięćdziesiąt dziewięć procent sukcesu. Kiedy masz w zespole dobrego pałkera, to muzyka pojawia się sama. Wystarczy wsłuchać się w to, co kolega gra.
Gitarzystom najczęściej wydaje się, że są najważniejsi w zespole, a największym problemem świata jest to, jaką skalę zagrać do G7 i w której pozycji na gryfie. To gitarzyści przynoszą nowe kawałki na próbę, to oni stają w świetle reflektorów, żeby zagrać popisową solówkę. "Jak mi nie pójdzie w życiu, to zostanę perkusistą" - tak brzmi znane powiedzonko. W rzeczywistości to właśnie od perkusisty zależy, czy Wasze mozolnie tworzone riffy będą żarły, czy nie.
Dobry może nadać im blask, a kiepski - całkowicie pogrążyć. Co więcej, kiedy będziecie mieli przyjemność grania ze świetnym pałkerem, spróbujcie wsłuchać się w jego grę. Co gra na taktowym, co na werblu, co na hi-hacie i jak to wszystko łączy się w całość. W większości wypadków już po chwili będziecie mieli głowę pełną pomysłów, a riffy posypią się jak z rękawa. Tak więc teraz weźmiemy na warsztat kolejny, jednotaktowy zaledwie loop perkusyjny i zobaczymy, co na jego podstawie uda się wymyślić.
Głos 1 to riff położony na piątej i szóstej strunie, kopiujący linię basu. Ta z kolei podąża dokładnie ze bębnem taktowym perkusisty - posłuchajcie przez chwilę nagranego przykładu. Gitara gra tu prymki molowych akordów: Dm, Bbm, Gm i Am. Każdy z nich panuje na obszarze jednego taktu. Taka progresja nieodparcie kojarzy mi się z Megadeth, ale nie pamiętam tytułu kompozycji. Pomożecie mi? Od strony technicznej jest to ćwiczenie na tłumienie strun lewą ręką. Prawa kostkuje praktycznie przez wszystkie struny (chociaż, dla czytelności zapisu, "iksy" oznaczające tłumione dźwięki zapisane zostały tylko na jednej). Lewa ręka jest odpowiedzialna za to, aby słyszalna była jedynie jedna. Reszta to efekt perkusyjny dodający całości dynamiki.
Reasumując: pierwszy głos powstał przez skopiowanie rytmu granego przez perkusistę na bębnie taktowym. "Jakie są ostatnie słowa bębniarza przed wyrzuceniem z kapeli? - Hej chłopaki, napisałem piosenkę!" Na przekór temu dowcipowi perkusista "napisał" dla nas partię gitary rytmicznej.
Zobaczmy teraz, co możemy zrobić dalej, ale najpierw prośba: posłuchajcie jeszcze raz przykładu numero uno, ale tym razem swą uwagę skupcie na hi-hacie.
Głos 2 to nawiązanie do hi-hatu właśnie, który w tym przypadku nie gra wypełniających cały takt ósemek lub szesnastek, a konkretny rytm. To ułatwienie, bo konstruując drugi głos, możemy powtórzyć ów rytm nuta w nutę. Podkładamy pod niego dźwięki pentatoniki molowej odpowiadającej prymce granej aktualnie w głosie pierwszym. Zaczynamy od pentatoniki D moll w dziesiątej pozycji.
Zauważcie, że ostatnie dwie szesnastki w takcie pierwszym są wyprzedzeniem - właściwie należą już do kolejnego taktu, w którym gramy pentatonikę Bb moll w szóstej pozycji. Następnie gramy pentatonikę G moll w pozycji trzeciej oraz A moll w piątej, za każdym razem pamiętając o wyprzedzeniu kolejnych taktów ostatnimi dwoma szesnastkami. A to znacie? "Po co perkusiści metalowi mają tak rozbudowane zestawy? - Żeby zwiększyć prawdopodobieństwo walnięcia w coś pałką".
Zanim przejdziemy do ostatniej partii gitarowej, spróbujcie wsłuchać się w oba omówione przed chwilą głosy jednocześnie. W jaki sposób się uzupełniają? Odpowiedź na to pytanie będzie kluczowa w zrozumieniu funkcji ostatniego głosu w tej odsłonie warsztatów funky, który będzie stanowił klamrę spinającą całość. Spójrzcie na stronę z nutami i połączcie w myślach rytmikę pierwszych dwóch głosów. Otrzymamy w wyniku tego prawie kompletny szereg szesnastek, a głos 3 odziedziczy ten element.
Co można jednak zrobić, aby równy i prosty rząd nut szesnastkowych nie zanudził nas na śmierć? Na przykład opuścić pierwszą z nich - pentatoniczna fraza rozpoczyna się wprawdzie od czterodźwiękowego motywu, ale jest przesunięta o jedną szesnastkę w prawo. Dzięki temu solo mija się z mocnym początkiem taktu, w którym nutkę na "raz" grają bębny, bas i gitara z pierwszego głosu. Drugim elementem urozmaicenia są motywy czterodźwiękowy i trzydźwiękowy powtórzone dwukrotnie plus jedna nutka na końcu przesuwająca akcent frazy.
Teraz parę słów na temat wykorzystanych w głosie trzecim dźwięków. W głosie drugim przesuwaliśmy rękę do kolejnych pozycji, realizując za każdym razem to samo opalcowanie skali. Tym razem założeniem jest trzymanie się możliwie blisko jednej pozycji.
Zaczynamy od pentatoniki D moll w siódmej pozycji na gryfie - jest to boks położony na lewo od najpopularniejszego układu pentatoniki w pozycji dziesiątej. Kolejnym akordem jest B moll - tu dla odmiany użyjemy pentatoniki sekstowej ogrywającej akord Bbm6/9. Składa się ona z następujących dźwięków: Bb, C, Db, F i G. Moglibyśmy tu oczywiście zagrać zwykłą pentatonikę Bb moll - pierwszy jej czterodźwiękowy motyw dostępny jest zaledwie pół tonu wyżej. Wystarczyłoby przesunąć o pół tonu motyw grany do D moll i bylibyśmy w domu.
Jednakże brzmi to, jak na moje ucho, zbyt miękko i bez wyrazu. O wiele bardziej pasuje mi tu klimat motywu zawierającego sekstę i nonę tego akordu. Kolejne dwa takty ogrywane są już zwykłymi pentatonikami. Najpierw G moll w ósmej pozycji, a potem A moll w pozycji siódmej. Co ciekawe, pierwszy i ostatni akord w tej progresji wykorzystuje motyw składający się z tych samych dźwięków. Zmienia się tylko ich znaczenie w stosunku do prymki.
Dla położonego w pierwszym takcie D moll będzie to w kolejności: pryma, septyma mała, kwinta czysta i kwarta czysta. Dla położonego w czwartym takcie A moll będzie to: kwarta czysta, tercja mała, pryma i septyma mała. Posłuchajcie teraz, jak wszystkie te głosy grają razem, a następnie spróbujcie wymyślić swoje własne, grając do audio z pierwszego przykładu. A "następnym razem", kiedy spotkacie się na próbie zespołu, spróbujcie odwrócić sytuację.Zamiast kazać pałkerowi wyklepać coś do przyniesionego riffu, poproście go, aby zagrał jakiś fajny groove. Posłuchajcie chwilę i zagrajcie to, co usłyszycie w odmętach swojej wyobraźni. To może być ciekawe doświadczenie.
Na koniec chciałbym przytoczyć słowa Jennifer Young, z którą rozmawiałem na tegorocznych targach NAMM. Zapytana o radę, jakiej mogłaby udzielić młodemu muzykowi, odpowiedziała:
"Jeśli coś kochasz - to po prostu rób to. Jeśli czegoś pragniesz - idź i to zdobądź. I wkładaj w to tyle siły i pasji, ile tylko możesz, bo czasem bywa tak, że jest tylko jedna szansa, jedna okazja na strzał. Życie jest zbyt krótkie, żeby robić coś na pół gwizdka".
Amen.
Od niedawna jestem posiadaczem używanego przetwornika firmy Bartolini, na którym nie ma serii ani numeru. Mogę tylko stwierdzić, że jest to przetwornik Bartolini o wymiarach 70×39mm. Chciałbym się dowiedzieć, czy jest jakaś możliwość rozróżnienia, z jakim dokładnie przetwornikiem mam do czynienia?
{Odpowiedź}Moje ulubione kostki to Fender Classic Celluloid Extra Heavy. Jedyny problem w tym, że pocą mi się ręce i kostki te się ślizgają...
{Odpowiedź}Zgromadziłem dość pokaźną kolekcję materiałów na gitarę: książki, DVD, tabulatury itp. Staram się teraz przerobić to wszystko po kolei. Jaką strategię przyjąć, by wyciągnąć z tego maksymalne korzyści?
{Odpowiedź}Mam problemy z płynnym graniem legato. Zwykle w połowie przebiegu palce mi się blokują, a cała ręka jest spięta. Proszę o radę, jak wyjść z tego impasu.
{Odpowiedź}Na rynku jest obecnie bardzo dużo szkółek, podręczników, nut... Jak z tego morza materiałów wybrać coś, co jest naprawdę dobre i warte uwagi?
{Odpowiedź}