Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #70 - Jubileuszowo...

Funky #70 - Jubileuszowo...

"Funky"

Krzysztof Inglik

Kto by pomyślał - siedemdziesiąte warsztaty Funky - lekko licząc, ponad 200 ćwiczeń i co najmniej tyle samo minut nagranego do nich audio. Z tej okazji wznieśmy toast (czymkolwiek, co macie pod ręką), zanim przejdziemy do kolejnej etiudy.

Komponowaliśmy już przykłady utrzymane w tonalności molowej, durowej czy dominantowej. Tym razem do z pozoru zwykłego riffu dodamy trochę pieprzu. Jeśli chodzi o akord molowy, to moimi ulubionymi składnikami dodającymi do niego pikanterii są kwinta zmniejszona (tryton) i seksta wielka. Tryton - jaki jest, wiemy wszyscy - kiedyś zakazany przez Kościół, określany mianem "diabła w muzyce", dziś używany powszechnie, a nawet nadużywany (vide skala bluesowa). Pomimo tego, że jesteśmy z nim dobrze osłuchani, nadal nas niepokoi, jeśli jest odpowiednio podkreślany.

Co do seksty, to nigdy nie byłem miłośnikiem szopenowskiej, lirycznej seksty małej. Uwielbiam za to sekstę wielką osadzoną w molowym kontekście. Uważam, że jest to sonorystyczny odpowiednik nony zwiększonej w dominancie, która przełamuje nieco jej durowy charakter. Seksta wielka robi to samo z akordem molowym, który nagle zaczyna brzmieć bluesowo i quasi-dominantowo.

Natywnym miejscem występowania seksty wielkiej w kontekście molowym jest oczywiście skala dorycka, ale spróbujcie w solówce dodać ten interwał do zwykłego molowego trójdźwięku i na chwilę się na nim zatrzymać - brzmi to niezwykle interesująco. Niezwykle ważne jest wychwytywanie takich niuansów i zapamiętywanie, które z nich sprawdzają się w Waszym graniu. Można oczywiście godzinami spierać się o wyższości serca nad teorią lub odwrotnie, ale warto też czasem posłuchać, co mówią wybitni muzycy.

Podczas jednego z wywiadów Maciek Grzywacz wypowiedział się następująco:

"Im więcej znam skal, tym ciekawiej mogę się wypowiedzieć. I m większy mam wybór, im większe umiejętności i wiedzę, tym większą mam wolność i swobodę wypowiedzi, ponieważ grając, mogę pójść w dowolnym kierunku. Porównuję to do rozmowy, w której można użyć albo 600 słów, albo 3000 słów. Ciekawsze wypowiedzi można konstruować wtedy, kiedy mamy większy zasób słownictwa".

Jak zwykle będę Was namawiał do rozpoczęcia pracy od znalezienia loopu perkusyjnego. Rytm to według mnie najważniejszy aspekt muzyki. Jeśli znajdziecie odpowiadający Wam fragment perkusji, to reszta muzyki zacznie się pojawiać jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. A w jaki sposób - czytajcie dalej.

Przykład 1 to prosta linia basu, która powstała w oparciu o linię perkusji (rytmicznie są to nuty grane przez bęben taktowy i werbel plus drobne wypełnienia pod koniec frazy). Paletą kolorów, z której wybrałem konkretne dźwięki, jest pentatonika A moll. Jedynym odstępstwem jest nuta "G#" na końcu pierwszego taktu - to typowy dźwięk przejściowy prowadzący do prymki "A". Natomiast pod koniec taktu drugiego pojawia się "Eb", czyli wspomniany tryton - tutaj w roli nuty przejściowej (znajduje się na słabej pozycji metrycznej), przed kwintą "E". Mamy już zatem nasz funkowy fundament - perkusję i oparty na niej bas. Czas dograć wiosło.

Przykład 2 to pierwszy i najbardziej oczywisty riff gitarowy, który nawiązuje do wymyślonej przed chwilą partii basu. Zmienimy tylko pozycję, aby uniknąć pustych strun. To pozwoli na łatwiejsze kontrolowanie tłumionych dźwięków, którymi zagęszczamy puls do szesnastek.

Porównajcie zapis linii basu z riffem w drugim przykładzie. Końcowe wejście, zaczynające się od nuty "E" położonej na siódmym progu piątej struny, to ta sama fraza, którą gra bas, ale jeszcze o oktawę wyżej. Na wspomniane "E" wślizgujemy się glissem. Natomiast końcowe "C", położone na piątym progu trzeciej struny, przetrzymujemy na ćwierćnutę z kolejnego taktu.

Uzyskana dzięki temu synkopa sprawia, że riff brzmi bardziej interesująco. Wymaga to niestety dobrania opalcowania tak, aby móc zagrać niskie "A" na szóstej strunie na początku taktu - ja gram tę nutę drugim palcem, pozostawiając pierwszy na trzeciej strunie. Mamy zatem partię gitary opartej na basie, który z kolei oparty jest na perkusji. Czas użyć pierwszej z przypraw, o których pisałem na początku tego tekstu.

Przykład 3 to dwudźwięk (ang. double stop) oparty na typowej, funkowej rytmice, która tworzy opozycję wobec podkładu. Posłuchajcie, jak fajnie buja się ten riff. Jego składniki to tercja mała (część akordu Am) i seksta wielka (wspomniany na wstępie kolor, przyprawa). Double stops gramy w piątej pozycji, na drugiej i trzeciej strunie. Przestrzeń pomiędzy tworzącymi akcenty dwudźwiękami wypełniona jest przez tłumione nuty, podkreślające szesnastkowy puls. Musi to być zagrane krótko, zdecydowanie i dynamicznie. A co z drugim tajnym składnikiem naszej funkowej zupy? Czas dodać "diabła w muzyce", czyli tryton.

Przykład 4 to kolejny dwudźwięk (double stop II). Żeby było śmieszniej, użyjemy dokładnie tego samego opalcowania, ale przesuniętego do ósmej pozycji i ustawionego w kontrze rytmicznej do przykładu 3. Ten układ da nam dźwięki "Eb" i "A", a więc kwintę zmniejszoną (kolor) i prymkę (podstawa akordu A m). Spójrzcie na stronę z nutami i porównajcie położenie rytmiczne nut z dwóch ostatnich przykładów. Tym razem nie wypełniamy przestrzeni pomiędzy akcentami za pomocą tłumionego bicia, więc musicie bardzo uważać na rytm. Najlepiej pograć sobie te przykłady oddzielnie z towarzyszeniem metronomu ustawionego na około 80 uderzeń na minutę (80 BPM).

Wszystkie omówione riffy należy ćwiczyć ze sobą nawzajem, czyli przykład 2 z podkładem przykładu 1, przykład 3 z podkładem przykładu 2 i przykład 4 z podkładem przykładu 3. Zachęcam też do grania solówek do tych klipów audio - jest to przecież gotowy podkład pod improwizację. Spróbujcie ograniczać paletę dźwięków, zamiast rzucać się od razu w objęcia pełnej skali doryckiej. Zacznijcie od zwykłego trójdźwięku (A, C, E ) z dodatkiem nuty "Eb". Potem te same trzy dźwięki z dodatkiem nuty "F#". Posłuchajcie różnicy kolorów i zapamiętajcie ją. Potem pobawcie się arpeggiem akordu zmniejszonego (A, C, E b, Gb). Jaki klimat wprowadza ten zbiór dźwięków zawierający zarówno kwintę zmniejszoną, jak i sekstę wielką (a właściwie obniżoną septymę małą, chociaż w systemie równomiernie temperowanym "F#" i "Gb" to ten sam dźwięk).

Dopiero potem wprowadźcie do solówki skalę bluesową (czyli pentatonikę molową z dodatkiem trytonu). I tak, drobnymi kroczkami, kierujcie się w stronę pełnej chromatyki. Po prostu zapomnijcie o teorii i wyuczonych patentach, rzucając się na głęboką wodę.

Krzysztof Ścierański, ojciec chrzestny polskiego basu, powiedział kiedyś:

"Do mojej muzyki podchodzę - i zawsze podchodziłem - w sposób całkowicie intuicyjny. Dużą rolę przywiązuję do uczuć i do procesów podświadomych. Przez to czasem mam nawet wrażenie, że muzykę pisze mój Anioł Stróż, a nie ja sam. Zwykle po prostu gram to, co podpowiada mi intuicja. Jednak moim zdaniem łączenie intuicji z wiedzą muzyczną daje bardzo dobre efekty. W gruncie rzeczy wszystko rozbija się o to, czy masz dar przemawiania za pomocą nut do serc ludzi, czy go nie masz".