Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Metal #70 - Glissando i tłumienie

Metal #70 - Glissando i tłumienie

"Metal"

Sławomir Sobczak

Partie rytmiczne w ostrzejszych odmianach rocka, szczególnie te wymagające tłumienia strun, niezbyt często tworzy się z wykorzystaniem techniki glissando.

Dlaczego tak się dzieje? To proste: podczas tłumienia strun trudno jest stosować techniki z definicji pozbawione wsparcia kostki, czyli - mówiąc prościej - realizowane bez kostkowania. Jedną z nich jest właśnie glissando, czyli technika polegająca na zagraniu pierwszego dźwięku (np. kostką) i przesunięciu palca lub palców lewej ręki do pozycji przypisanej do dźwięku drugiego. Tym sposobem, nie mając możliwości szarpnięcia struny kostką, pozbawiamy się szansy na odpowiednie zaakcentowanie granego fragmentu riffu. Gdyby nie tłumienie strun prawą ręką umieszczoną na mostku, to glissando nie sprawiałoby większych trudności, ponieważ struny byłyby w stanie swobodnie wybrzmieć i nie straciłyby zbyt wiele energii. Tłumienie znacznie utrudnia wykonanie zadania, a to już jest wystarczający powód, żeby nieco bliżej przyjrzeć się temu problemowi.

Opanowanie umiejętności jednoczesnego tłumienia strun i wykonywania glissanda przyda się z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, rozwinie umiejętność kontrolowania siły, z jaką należy dociskać palec lub palce lewej ręki podczas zmiany pozycji, a po drugie - pozwoli na lepsze wyczucie prawej dłoni przykładanej do mostka i poznanie wpływu jej pozycji na siłę tłumienia. Poza tym dodatkową korzyścią jest lepsze poznanie zależności pomiędzy siłą kostkowania a stopniem tłumienia. Po prostu im bardziej tłumimy, tym mocniej musimy zaatakować strunę. Oczywiście w przypadku normalnej gry na swobodnie wybrzmiewających strunach, z użyciem mocnego przesteru, zależność ta nie jest aż tak słyszalna. To chyba wystarczy, aby zachęcić Was do przećwiczenia riffów przygotowanych w tym miesiącu, nawet jeśli stosowanie glissanda w riffach granych na tłumionych strunach nie jest zbyt powszechną praktyką. A może właśnie o to chodzi? Czyli o poszukiwanie nietypowych rozwiązań, które umiejętnie wykorzystane potrafią tchnąć nowego ducha w skostniałe i ograne do znudzenia motywy...

Przykład 1 przedstawia najłatwiejszą zagrywkę w tym miesiącu. Całość gramy na jednej strunie (E6), co ułatwia skoncentrowanie się na głównym problemie, czyli na odpowiednim dobraniu siły tłumienia i kostkowania podczas realizacji glissanda. W pierwszych dwóch taktach mamy ten sam motyw, co w drugiej połowie riffu, jednak na początku tłumimy strunę E 6 tylko w czasie gry dźwięku e, co pozwala łatwiej oswoić się z materiałem dźwiękowym. Po opanowaniu pierwszej połowy riffu przechodzimy do drugiej jego części, w której prawa dłoń musi się już znajdować na mostku przez cały czas. Jest to bardzo ważne, ponieważ naszym celem jest doprowadzenie do tego, aby dźwięki fis na "3" w taktach 3 i 4, g na "4 i" w takcie 3 oraz a na "4 i" w takcie 4 - były wyraźnie słyszalne. Ćwiczenie warto rozpocząć bez tłumienia, a następnie stopniowo zwiększać jego poziom, co wymaga delikatnego przesuwania prawej dłoni w kierunku strun.

Przykład 2 zawiera riff, w którym wszystkie dźwięki są tłumione. Tym razem mamy do czynienia z dźwiękiem pustej struny E 6, przy którym nie musimy się w ogóle napracować, a mimo to w efekcie uzyskamy wyraźną odpowiedź tejże struny. Znacznie gorzej jest w przypadku widocznych w zapisie nutowym par powerchordów, z których drugie nie są kostkowane, a zatem muszą być zagrane jako glissando. Właśnie ten kontrast pomiędzy łatwymi do zagrania dźwiękami pustej struny E 6 i wymagającymi zapewnienia odpowiedniej głośności powerchordami granymi jako glissando jest dla nas bardzo korzystny, ponieważ pozwala nam porównać obydwa dźwięki i tak sterować siłą kostkowania, stopniem tłumienia oraz dociskiem palców lewej ręki do podstrunnicy, iż bez problemu możemy uzyskać właściwy rezultat brzmieniowy.

Łatwo zauważyć, że znajdujące się w pierwszym takcie przesunięcie palców lewej ręki z pozycji V (gdzie gramy powerchord D5) do IV (C#5) jest łatwe do wykonania bez tłumienia, natomiast po jego zaaplikowaniu staje się już bardziej problematyczne. Podobnie jak w poprzednim ćwiczeniu, także i tutaj musimy wypróbować różne stopnie tłumienia strun oraz stopniowo doprowadzić do takiej sytuacji, w której wydobycie silnego, wyraźnie słyszalnego dźwięku za pomocą glissanda, i to pomimo wytłumienia strun, nie będzie stanowić dla nas żadnego problemu.

W drugiej części omawianego riffu, czyli w taktach 3-4, gramy prawie to samo, co wcześniej, jednak tym razem zmieniamy kierunek ruchu lewej dłoni. Zamiast z góry na dół zmieniamy pozycję z niższej na wyższą. Po starannym wykonaniu każdej części przykładu 2 można zauważyć, że skracanie strun (a więc ruch w kierunku pozycji wyższej) jest nieco łatwiejsze w realizacji.

Przykład 3 to ćwiczenie, które pomaga nie tylko opanować umiejętność jednoczesnego tłumienia strun i stosowania techniki glissando, ale również wpływa na wzmocnienie i rozciągnięcie palców lewej ręki. Aby odnieść z niego jak największą korzyść, należy cały czas trzymać palec wskazujący lewej dłoni na progu 2 struny D4, przez co każdy ruch na strunie A 5 będzie wymagać odpowiedniego rozciągnięcia ścięgien dłoni. Pierwsze glissando (z progu 4 do 3) gramy palcem serdecznym, natomiast drugie (z progu 5 do 4) wymaga zastosowania palca małego. Jak nietrudno się domyślić, ta druga wersja jest trudniejsza do wykonania. Podczas ćwiczeń pamiętajmy o tym, aby każde glissando było starannie wykończone.


Przykład 4 jest podzielony na dwie jednotaktowe części: pierwsza z nich zawiera poza początkowymi dźwiękami pustej struny E 6 trzy glissanda. Każdy z powerchordów należy grać z jednoczesnym tłumieniem strun, dbając o czyste wydobycie docelowych dwudźwięków.

Druga część przykładu 4 to również powerchordy, które tym razem umieszczone są w czterech grupach triolowych. Glissanda znajdują się pomiędzy pierwszą a drugą ósemką każdej grupy. Ćwiczenie to ma na celu przyzwyczajenie nas do sprawnego posługiwania się omawianą w tym miesiącu techniką w zróżnicowanym rytmicznie kontekście. Z uwagi na dosyć długi odcinek gryfu, po którym poruszamy się w tym przykładzie, dużą uwagę należy zwrócić na właściwe przygotowanie lewej ręki, by pewnie i swobodnie prowadzić dłoń bez słyszalnych artefaktów będących skutkiem niedbałego przesuwania jej po strunach. Oczywiście nie da się w pełni wyeliminować zjawisk związanych z przesuwaniem palców po strunach, ale zawsze warto przynajmniej starać się je kontrolować. Jeśli zainteresowała Was technika glissando w kontekście gry rytmicznej, to zapraszam do archiwalnych warsztatów metalowych, w których tematyka ta była poruszona: Ślizg po metalu (Gitarzysta 6/2007) oraz Slide (Gitarzysta 10/2010). Ćwiczenia tam zawarte koncentrowały się na samej technice, bez tłumienia strun, co powinno ułatwić jej opanowanie.

Niedawno w naszych warsztatach zajmowaliśmy się także innymi technikami wykonywanymi bez kostkowania, za to z tłumieniem strun: hammer-on (Hammer-on i tłumienie strun, Gitarzysta 5/2011) oraz pull-off (Pull-off i tłumienie strun, Gitarzysta 6/2011). Każda z nich w przypadku konieczności zastosowania jednoczesnego tłumienia strun jest zdecydowanie bardziej wymagająca, dlatego szczególnie zachęcam Was do zainteresowania się tym tematem. Powodzenia!