Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #71 - Josh Klinghoffer

Funky #71 - Josh Klinghoffer

"Funky"

Krzysztof Inglik

Kiedy na początku roku 2010 świat obiegła informacja, że w słynnej kalifornijskiej formacji nastąpi nieoczekiwana zmiana miejsc, spora część ludzkości zastanawiała się, kim jest ów Josh Klinghoffer, który miał zastąpić Johna Frusciantego.

Bohater tej edycji warsztatów "Funky" pochodzi (a jakże) z Los Angeles, którego powietrzem po raz pierwszy odetchnął 3 października 1979 roku. Wtedy nikt nie podejrzewał jeszcze, że mały Josh wyrośnie na multiinstrumentalistę szeroko znanego na scenie muzyki rockowej, alternatywnej, indie oraz pop. Klinghoffer zjadł zęby, nagrywając i koncertując z takimi artystami, jak: Gnarls Barkley, PJ Harvey, Beck, Butthole Surfers, The Bicycle Thief, Tricky i z wieloma innymi. Blisko współpracował ze swym wieloletnim przyjacielem, Johnem Frusciante, występując na jego solowych płytach. Z nim też założył supergrupę Ataxia, w której obaj grali obok Joego Lally'ego, znanego nam z zespołu Fugazi.

Obecnie jego muzyczne doświadczenie odbiło się na najnowszym krążku Red Hot Chili Peppers "I’m With You". Czy Josh stanął na wysokości zadania? Moim zdaniem tak, i jeśli jeszcze nie macie tego krążka, to radzę szybko zrobić wypad do najbliższego sklepu muzycznego. Na płycie znajdziemy wiele inspirujących gitarowych perełek.

Włączcie sobie chociażby drugi utwór na płycie ("Factory Of Faith") - około 3’37" wchodzi riff, który wykorzystuje klasyczny motyw funkowy. Przykład 1 jest właśnie nim zainspirowany. Mamy tu tonalność D moll. Riff zapisany w nutach obok wykorzystuje jedynie prymkę, a więc dźwięk harmonicznie przeźroczysty. Mimo to użycie charakterystycznego funkowego podziału, gdzie puls szesnastkowy akcentowany jest w grupach po trzy nuty, przykuwa uwagę i sprawia, że całość jest interesująca.

Ów akcent pojawia się dzięki zagraniu pierwszej nuty i stłumieniu dwóch pozostałych (oznaczonych w zapisie krzyżykami). Pomimo równego podziału puls przesuwa się jakby cały czas nad podkładem. Dlaczego tak się dzieje? Ma to trochę wspólnego z matematyką - cały takt zawiera szesnaście nut (po cztery na każdą ćwiartkę), a motyw składa się z nut trzech. Wystarczy policzyć, aby dowiedzieć się, że okres zamknie się po trzech taktach: 3 razy 16 równa się 48, a 48 podzielić przez 3 równa się 16, więc matematycznie wszystko się zgadza. Po trzech taktach nasza akcentowana nuta znów wypadnie na "raz". Jednakże i wtedy będziemy czuli, że coś jest nie na miejscu. Jako rasowi, biali Europejczycy przyzwyczajeni jesteśmy do symetrii i równych okresów, a podkład zamyka się w parzystych ośmiu taktach (podzielonych dodatkowo na dwie czterotaktowe frazy). Nasz riff zamyka się w okresie trzytaktowym, przez co naturalne akcenty riffu i logiczny akcent podkładu będą się dalej mijać.

Znając matematykę, możecie sami policzyć, po ilu taktach te dwa elementy znów się symetrycznie spotkają. Ale przecież nie o symetrię nam chodzi - bodajże Picasso rzekł kiedyś, że "symetria jest estetyką głupców". O tym nieco więcej w przykładzie 3, ale zanim do niego dojdziemy, przyjrzyjmy się, jak Klinghoffer zakończył trójkowy podział tej części.

Przykład 2 opiera się na tym samym podkładzie, ale jego treść stanowi trójdźwięk D moll, a ściślej mówiąc, jego drugi przewrót zagrany w X pozycji na trzech najwyższych strunach. Tu również zaczynamy akcentowaniem po trzy nuty na grupę - możecie zaobserwować, patrząc na stronę obok, że takt pierwszy i połowa drugiego ma taką samą rytmikę jak przykład 1.

Druga połowa taktu drugiego to dwie ćwiartki kostkowanego mocno trójdźwięku Db moll pełniącego rolę sonorystycznej dominanty, której napięcie rozwiązuje się na "raz" kolejnego taktu. Tempo tego przykładu wynosi około 140 BPM , więc polecam kilkukrotne przegranie tego riffu z metronomem na wolniejszych obrotach, zanim zaczniecie ćwiczyć z załączonym podkładem. Zachęcam Was również do chwili zabawy. Spróbujcie wejść na chwilę w buty gitarzysty Red Hot Chili Peppers i wymyślić własną partię - na stronie z nutami zostawiłem specjalnie dla Was wolne miejsce, w którym możecie zapisać swój własny riff.

Czas na wspomniany już przykład 3, który kryje pewną niespodziankę. Inspiracją jest tutaj czwarty utwór z płyty - "Ethiopia". Niespodzianką tą jest metrum zwrotki, które jest liczone na siedem, a stojące w opozycji do refrenu liczonego normalnie na cztery czwarte. Skupmy się na siódmawce, którą wprowadza na swoim basie Flea. Większość gitarzystów starałaby się dopasować do basisty i zagrać coś, co wpisuje się w metrum na siedem ósmych, ale nie Josh. Nasz bohater do podkładu nieparzystego gra twarde staccatowe ćwierćnuty, wysokie "A", położone na czternastym progu trzeciej struny - zupełnie tak, jakby poruszał się w metrum cztery czwarte. Mamy więc do czynienia z nałożeniem metrycznym: cztery czwarte na siedem ósmych. Powstaje dzięki temu interesujące przesunięcie, którego z początku nasz umysł nie chce zaakceptować.

W rzeczywistości można to postrzegać i słyszeć tak, jak widać w zapisie nutowym: takty nieparzyste mają akcent na co drugiej ósemce (naginając nieco sprawę, można by rzec: na "raz"), a takty parzyste mają akcenty na "i". Posłuchajcie przez chwilę przykładu 3 i spróbujcie to policzyć - rozwiązanie proste, a nawet banalne, ale brzmi genialnie.

Nieskomplikowany, a równie ciekawy patent pojawia się w utworze "Ethiopia" około 2’19". Przykład 4 wzorowany jest na partii gitary, którą gra tam Klinghoffer. Podkład nadal liczony jest na siedem ósmych, a riff Josha ma szesnastkowy puls (a więc 14 nut na takt), dodatkowo akcentowany motywami składającymi się z trzech dźwięków zagranych na piątej i czwartej strunie z lekkim przesterem. Znowu więc mamy do czynienia z matematyką.

Spójrzcie na stronę z nutami. Każda z trzech nut składających się na motyw ("D", "G" i "E") pojawia się jako pierwsza w kolejnych taktach. Dźwięk "D" ma szansę trafić na czoło peletonu dopiero po zamknięciu okresu składającego się z trzech taktów. Posłuchajcie, jak fajnie przesuwa się ten motyw. Znów jest to niby proste, niby banalne, ale zestawienie go z siódemkowym podziałem sprawia, że równocześnie jest odkrywcze.

Podobnie jak wcześniej, na koniec namawiam Was do spróbowania własnych sił i napisania własnej partii gitary do załączonego podkładu - miejsce na stronie obok jest do Waszej dyspozycji. Polecam też po raz drugi zaopatrzenie się w egzemplarz nowej płyty Red Hot Chili Peppers "I’m With You" i samodzielne odkrywanie pozostałych gitarowych perełek. Dostarczy to Wam nie tylko mnóstwo zabawy, satysfakcji, ale także wzbogaci muzyczne słownictwo i poszerzy horyzonty, a tego nigdy za wiele. Gromadzenie takich fraz oraz interesujących rozwiązań to część naszej codziennej pracy. Nawet muzyk formatu Johna Petrucciego nadal zapisuje lickami kolejne zeszyty, stające się swoistą skarbnicą pomysłów. Z kolei Maciej Grzywacz, znakomity gitarzysta jazzowy, powiedział kiedyś tak: "Im więcej znam skal, tym ciekawiej mogę wyrazić samego siebie. Porównuję to do rozmowy, w której można użyć 600 albo 3.000 słów. Ciekawsze wypowiedzi można konstruować wtedy, kiedy mamy większy zasób słownictwa". Niezaprzeczalnie coś w tym jest i bynajmniej nie dotyczy to tylko "skal".