Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #72 - Wracając do podstaw

Funky #72 - Wracając do podstaw

"Funky"

Krzysztof Inglik

Grudzień to czas wyjątkowy także dla nas, gitarzystów. Niesieni falą świątecznego wzruszenia mamy szansę ćwiczyć koordynację rąk, myjąc naczynia, doskonalić rytmikę, trzepiąc dywany, a także poprawiać elastyczność palców podczas lepienia wigilijnych uszek i pierogów

Jeśli ćwiczenia mają być proste, to jakiej skali użyjemy jako budulca? Pentatoniki, oczywiście - skali składającej się z pięciu dźwięków, które jak pięć palców towarzyszą człowiekowi od zarania dziejów, a które spotkać możemy w najróżniejszych kulturach rozrzuconych po całym globie. Notabene intrygujące jest, jak wiele wiąże się z "piątką" - interwał kwinty, koło kwintowe, pięć kolejnych dźwięków oddalonych o kwinty: C, G, D, A, E. Ustawcie je w odpowiedniej kolejności (C, D, E, G, A ), a uzyskacie ni mniej, ni więcej, tylko durową pentatonikę właśnie. Nawet strój gitary (E, A, D, G, B, E) to przecież pentatonika. Pentatonika G dur: G, A, B, D, E. Pentatonika E moll: E, G, A, B, D. Tak, wiem że to wszystko nie jest dla Was nowiną. Warto jednak wrócić czasem do zupełnych podstaw. Tak więc tym razem bierzemy na warsztat wspomnianą już pentatonikę molową w najbardziej ogranym opalcowaniu świata, ale w tonacji D moll, czyli w pozycji pomiędzy dziesiątym a trzynastym progiem.

Przy okazji proponuję ćwiczenie na kreatywność pod tytułem "plagiat kontrolowany". Miesiąc temu graliśmy sobie przykładowy riff inspirowany utworem "Factory Of Faith" z najnowszej płyty Red Hot Chili Peppers zatytułowanej "I’m With You". Sięgnijcie proszę po numer listopadowy i posłuchajcie podkładu, starając się zapamiętać rytm grany przez gitarę basową. Następnie posłuchajcie podkładu do grudniowych ćwiczeń. Jest to praktycznie to samo, tylko z wykorzystaniem nieco innych nutek. Spróbujcie od czasu do czasu wykonać takie zadanie - wziąć pod lupę jakąś ulubioną frazę lub riff i podłożyć pod jej rytm inne dźwięki. Lub odwrotnie - zachować nutki, a zagrać je w zupełnie innym rytmie. Czasami wyjdzie z tego coś fajnego, a czasami nie wyjdzie nic. Jak mawiał Krzysztof "Kyloss" Kukiełka, są tylko dwa "uda": albo się uda, albo nie uda. Niezależnie od efektów, warto próbować i zmagać się z materią - to naprawdę rozwijające doświadczenie. Po tym przydługim wstępie przejdźmy wreszcie do ćwiczeń.

Ćwiczenie 1 to standardowe zejście czwórkowe - zaczynamy od trzynastego progu na pierwszej strunie i gramy w dół sekwencję czterech kolejnych dźwięków. Takie sekwencje powtarzamy konsekwentnie od kolejnych stopni pentatoniki. Jeśli chodzi o warstwę wykonawczą, wszędzie tam, gdzie mamy pod rząd dwie nuty na strunie, gramy legato. Kwarty (lub tercje na drugiej i trzeciej strunie), czyli miejsca, w których na dwóch różnych strunach wypada jeden próg, proponuję zagrać techniką rolling fingers, czyli kładąc palec, zamiast grać te dźwięki dwoma różnymi palcami. Takie podejście zdecydowanie upraszcza opalcowanie.

Fraza kończy się w drugim takcie na dwunastym progu czwartej struny, czyli na prymce (nuta "D"). W takcie trzecim gramy te same sekwencje, ale tym razem zaczynamy od trzynastego progu drugiej struny, a kończymy na dwunastym progu struny piątej, czyli na kwincie (nuta "A"). Uzyskujemy dzięki temu bardzo prostą, acz przyjemną w graniu wprawkę, która pozwoli Wam się skutecznie rozgrzać przed każdą gitarową sesją. Grajcie ją do momentu, w którym poczujecie, że prawa lub lewa ręka zaczyna się spinać. Wówczas trzeba zrobić chwilę przerwy i powtórzyć maraton.

Ćwiczenie 2 jest już nieco bardziej złożone i świetnie wpływa zarówno na kondycję, jak i na wyrwanie się z wgranych już wcześniej i powtarzanych nieświadomie sekwencji. Przykład ten oparty jest na sekwencji trójkowej, która jest dość powszechna, szczególnie kiedy gramy triolami ósemkowymi. Wystarczy jednak zagrać taką sekwencję w pulsie szesnastkowym, by przełamać jej monotonię. My pójdziemy jeszcze dalej.

Ćwiczenie 3 oparte jest na sekwencjach trzech nut schodzących w dół od trzech kolejnych stopni pentatoniki, co daje w sumie dziewięć nut. Po zagraniu takiego dziewięciodźwiękowego okresu wracamy do kolejnego dźwięku skali, licząc od góry. Okresy te zaznaczyłem poziomymi nawiasami na stronie obok - spójrzcie tam teraz, a łatwiej będzie Wam zrozumieć budowę tej wprawki. Nie jest to aż tak skomplikowane, jak mógłby sugerować słowny opis. Spróbujcie posłuchać przykładu na załączonej do magazynu płycie CD i wyczuć owe dziewięciodźwiękowe okresy, zamaskowane nieco legatową artykulacją.

Jeśli już jesteśmy przy cyfrze "9", abstrahując od oldskulowych wprawek przedstawionych powyżej, najłatwiejszym sposobem na jej realizację jest oczywiście tapping. Dwa dźwięki pentatonicznego boksu grane lewą ręką i jeden "dziobak" ręką prawą - trzy nuty razy trzy struny dają okres dziewięciodźwiękowy, który staje się interesujący, kiedy zagramy go konsekwentnie i bez pauz. Posłuchajcie nagranego przykładu, jak fajnie przesuwa się tu akcent wybijany przez najwyższą nutę frazy. Zaczynamy od piętnastego progu na pierwszej strunie, uderzanego palcem wskazującym prawej ręki (lub środkowym, jeśli trzymamy pomiędzy kciukiem i wskazującym kostkę). Następnie lewą ręką gramy legato z dziesiątego na trzynasty próg. Podobny patent powtarzamy na strunie drugiej i trzeciej. Jest to dość banalne i powszechne zastosowanie tappingu, ale chcę tutaj zwrócić Waszą uwagę raczej na rytmikę nieparzystych grup dźwięków niż na samą technikę.

Jak zwykle gorąco namawiam Was do wymyślania swoich własnych przykładów, ćwiczeń, wprawek, patentów, licków - nazwijcie to, jak chcecie. To kreatywność lub jej brak, a nie wiedza i sprzęt, będzie elementem decydującym o Waszym sukcesie. Jak to ujął kiedyś znany francuski pisarz Anatole France w swej książce "Zbrodnia Sylwestra Bonnard" (którą, notabene, polecam): "Wiedzieć jest niczym, wyobrazić sobie - wszystkim. To tylko istnieje, co sobie wyobrazimy, a to chyba nazywa się istnieć...". Tak więc życząc Wam udanych Świąt i wielu gitarowych niespodzianek pod choinką, życzę także powołania do "istnienia" kilku fraz, które odmienią bieg historii muzyki. Do zobaczenia w roku 2012.