Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Jazz-rock #72 - Podróż wyobraźni

Jazz-rock #72 - Podróż wyobraźni

"Jazz-rock"

Robert Lewandowski

Tematy jazzrockowe na ogół odbiegają melodyką, harmonią i budową formalną od typowych standardów jazzowych.

Za pierwszą płytę jazzrockową uważany jest podwójny album Milesa Davisa "Bitches Brew" nagrany w sierpniu 1969 roku. W jego nagraniu wzięła udział plejada późniejszych gwiazd jazzu, m.in. pianiści Chick Corea i Herbie Hancock oraz gitarzysta John McLaughlin. Większość zawartej na płycie muzyki to zbiorowa improwizacja, która w mniej lub bardziej luźny sposób powiązana została z na ogół tylko naszkicowanym tematem; improwizacje te oparte były najczęściej na jednym akordzie.

Początki jazz-rocka są jednak o kilka lat wcześniejsze niż "Bitches Brew" - jeden z pierwszych standardów jazzrockowych, prezentowany na tych łamach "Cantaloupe Island", skomponowany został w 1964 roku przez Herbiego Hancocka i zamieszczony na jego czwartej płycie "Empyrean Isles". Jak pamiętamy, jego harmonia oparta jest na trzech niepowiązanych ze sobą akordach, a melodia tematu porusza się po pentatonice molowej Fm. Jeszcze prostszą budowę ma - również prezentowany tu - "Chameleon" autorstwa tego samego kompozytora, a nagrany przez jego zespół Headhunters w 1973 roku. Składa się on z dwuczęściowego tematu opartego na pentatonice molowej Bbm, a w warstwie harmonicznej na dwóch akordach Bbm7 i Eb7 tworzącego progresję II -V w tonacji Ab. Obok tych i wielu podobnych kompozycji, zmierzających w kierunku prostoty harmonicznej i opartych na funkowych rytmach, na początku lat 70. pojawiła się odmiana jazz-rocka, której głównym przedstawicielem była Mahavishnu Orchestra pod wodzą Johna McLaughlina, często wykorzystująca złożone metrum i niecodzienne rozwiązania harmoniczne, co zbliżyło go do rozkwitającego w tym samym czasie rocka progresywnego.

W zespole tym grał skrzypek - w pierwszym składzie Orchestry był nim Jerry Goodman, a w drugim (istniejącym w latach 1974-75) pochodzący z Francji Jean-Luc Ponty. Po rozpadzie Mahavishnu Orchestra Ponty rozpoczął karierę solową, wydając średnio jedną płytę rocznie; pierwszą z nich była wydana w 1975 roku "Upon T he Wings Of Music". Rok później powstały dwie - moim zdaniem - najlepsze płyty Ponty’ego, zatytułowane "Aurora" i "Imaginary Voyage", wypełnione świetną i pełną uroku muzyką (obecnie nieco zapomniane i trudno dostępne w wersjach CD). Na obu grał na gitarze muzyk sesyjny, gitarzysta wirtuoz Daryl Stuermer, który po odejściu z zespołu Ponty’ego pomagał na koncertach skurczonemu do tria zespołowi Genesis oraz Philowi Collinsowi w nagraniach i na koncertach.

Jean-Luc Ponty debiutował jako skrzypek w orkiestrze symfonicznej, grając jednocześnie w zespole jazzowym na klarnecie i saksofonie, jednak później postanowił wrócić do skrzypiec. Nagrywał m.in. z nestorem jazzowych skrzypiec, a swoim rodakiem, Stephanem Grapellim oraz z Frankiem Zappą. Na jego solowych płytach gościli obok Stuermera tacy gitarzyści, jak Alan Holdsworth i Scott Henderson. W latach 90. ukazała się płyta DVD "Rite Of The Spring" z koncertu Ponty’ego z basistą Stanleyem Clarkiem i gitarzystą Alem DiMeolą na festiwalu w Montreux (skład ten koncertuje do dzisiaj).

W tym odcinku warsztatu chciałbym przypomnieć utwór tytułowy z płyty "Imaginary Voyage", a właściwie jego czwartą (ostatnią) część, gdyż podobnie jak na płytach progrockowych, również na jazzrockowych pojawiały się wieloczęściowe, rozbudowane kompozycje. Utwór "Imaginary Voyage" jest czteroczęściową kompozycją, której fragmenty płynnie przechodzą pomiędzy sobą; każda z nich jest interesująca, jednak najciekawsze są dwie ostatnie - trzecia utrzymana w metrum 6/8 oraz czwarta oparta na jednym motywie harmonicznym i zwracająca uwagę niebanalną melodyką tematu, interludium oraz cody. Tę właśnie ostatnią część wybrałem do prezentacji - w tym odcinku pokażę, jak zagrać poszczególne części tematu, a w kolejnych przedstawię i zanalizuję znakomite, mające wewnętrzną logikę i starannie stopniowaną dramaturgię, solo gitarowe Daryla Stuermera. Myślę, że utwór ten (podobnie jak większość utworów z tej płyty) w pełni zasługuje na poznanie go i włączenie do repertuaru przez zespoły grające w stylistyce jazzrockowej i fusion; być może w przyszłości zaprezentuję jeszcze coś z tej płyty.

Czwarta część suity "Imaginary Voyage" rozpoczyna się dość długim, dwuczęściowym wstępem oznaczonym w zapisie jako przykład 1. W początkowym jego fragmencie skrzypce grają solo na długich dźwiękach z efektem delay (grając w zespole bez skrzypiec, możemy zagrać na gitarze z najazdami pedałem głośności), natomiast gitara powtarza rozłożony akord F#7add4, który można z łatwością uzyskać przez przesunięcia akordu E o dwie pozycje w górę (bez stosowania barré). Bas gra tu interesujące partie melodyczne, które uznałem za warte zapisania - zrobiłem to mniejszą czcionką na tej samej pięciolinii w kluczu wiolinowym, jest to więc transkrypcja partii basu na gitarę, ale z pewnością basiści sobie z tym poradzą, tym bardziej że mają do dyspozycji również tabulaturę. Oryginalnie fragment ten trwa 20 taktów, lecz ja w swym opracowaniu skróciłem go do 16. W drugiej części wstępu wchodzą akordy służące jako tło do tematu i solówek; wszystkie one należą do tonacji H dur i są odpowiednio jej II , I V, V i VI stopniem (drugi i trzeci z tych akordów to F#9 i G#m9 pozbawione tercji, dlatego zapisałem je jako C#m/F# i D#m/G#).

Niezwykle interesujący i oryginalny jest temat przykładu 2, przede wszystkim dlatego, że zawiera dość duże skoki melodyczne i ciekawą rytmikę - jak widać, posługując się wyłącznie dźwiękami jednej gamy (bo tak jest w tym przypadku), można skomponować coś niebanalnego (skrzypce strojone są w kwintach, więc dla Ponty’ego duże skoki w melodii są czymś naturalnym).



Po temacie następuje solo gitarowe (zaprezentuję je niebawem), a następnie dość długie i utrzymane w nieco niesamowitym klimacie interludium (przykład 3). Wykorzystuje ono w większości motywy z tematu, jednak grane w ad libitum (bez tempa); spowodowało to spore problemy z zapisaniem go w nutach - ostatecznie udało mi się to po przyjęciu umownego tempa wynoszącego 118 BP M (temat i solówki są w tempie 100 BP M). Dość częste zmiany metrum tego fragmentu mają na celu ułatwienie wykonania - starałem się, aby długie wartości rytmiczne występowały na raz, a krótkie pod koniec taktu. Interludium podzieliłem w zapisie na trzy fragmenty - przy zakończeniu utworu (po ostatniej solówce - w oryginale jest to solo skrzypiec) gramy jego pierwszą, a następnie trzecią część. Dla ułatwienia interludium z podkładem pozostawiłem tam melodię, graną barwą syntezatorową. Powodzenia!